Katarzyna Konarska

Systemy medialne Polski i Niemiec



Systemowe ujęcie roli mediów w procesach społecznych, politycznych, kulturalnych i ekonomicznych pozwala uchwycić poszczególne elementy struktury oraz wzajemne zależności występujące zarówno między nimi, jak i z otoczeniem systemu. Zgodnie z perspektywą systemową każda struktura jest dynamiczna i podlega ciągłym zmianom. Za pomocą systemu „wejść” i „wyjść” wchodzi w interakcję z bliższym i dalszym otoczeniem. System medialny to zbiór podmiotów związanych z procesami tworzenia, gromadzenia oraz przesyłania informacji do dużych grup odbiorców, których działalność jest ze sobą wzajemnie powiązana i jednocześnie zależna od relacji z zewnętrznym otoczeniem. Każdy system medialny obejmuje określone terytorium, wyznaczane najczęściej przez granice państwowe, choć coraz częściej także ponad nimi.

System medialny Niemiec to przykład pluralistycznego systemu dualnego, czyli takiego, w którym obok mediów publicznych istnieją także nadawcy prywatni, przez co w strukturze własności mediów zachowana zostaje zasada pluralizmu zewnętrznego. Zgodnie z opracowaną przez Daniela C. Hallina i Paola Manciniego (Hallin, Mancini 2007) typologią współczesnych systemów medialnych, niemiecki system to przykład modelu demokratycznego korporacjonizmu, charakterystycznego dla krajów Europy Północnej i Środkowej – tj. Skandynawii, Niderlandów, Niemiec, Austrii i Szwajcarii. Kraje te łączy położenie geograficzne, historia naznaczona częstymi i licznymi kontaktami społecznymi i politycznymi (które często przybierały także charakter konfliktowy), a co za tym idzie – wzajemny wpływ i przenikanie się ich kultur. Niemcy różnią się jednak od pozostałych państw tej grupy. Po pierwsze, były i są krajem zdecydowanie większym niż pozostałe; po drugie, dopiero po II wojnie światowej przyjęto w Niemczech model polityczny charakterystyczny dla reszty regionu, tzn. rozwiązania oparte na kompromisie i podziale władzy pomiędzy dominujące, zorganizowane grupy interesów społecznych oraz na silnym państwie opiekuńczym.

Typologia zaproponowana przez Hallina i Manciniego opiera się na czterech kryteriach. Są to: rozwój rynków medialnych ze szczególnym uwzględnieniem stopnia rozwoju prasy masowej; paralelizm polityczny, czyli stopień i charakter powiązań pomiędzy mediami a partiami politycznymi, i to, jak dany system medialny odzwierciedla główne podziały polityczne w społeczeństwie; rozwój profesjonalizmu dziennikarskiego; stopień i charakter interwencji państwa w system medialny. Kraje modelu demokratycznego korporacjonizmu charakteryzuje dobrze rozwinięty rynek medialny, długa tradycja prasy masowej, słabnący z czasem paralelizm polityczny, profesjonalizacja dziennikarzy i zaangażowanie sektora publicznego w sferę mediów.

Według Hallina i Manciniego przez pewien czas Polska, Węgry i Czechy wykazywały wiele cech wspólnych z krajami modelu demokratycznego korporacjonizmu, jednak okres komunizmu zdecydowanie oddalił je od tego wzorca. (Z uwagi na krótki okres trwania demokracji w krajach Europy Środkowo-Wschodniej autorzy nie uwzględnili tej grupy państw w analizie porównawczej).

Obecnie polski system medialny w ogólnej koncepcji systemów, opartej o kryterium form własności środków przekazu, zaliczany jest, podobnie jak niemiecki, do systemów dualnych. Kierując się przyjętymi przez wspomnianych autorów wyznacznikami, można podjąć próbę określenia cech wyróżniających polski system medialny. Z punktu widzenia rozwoju prasy publikacje w języku polskim, zarówno te okazjonalne, jak i periodyczne, pojawiły się stosunkowo wcześnie, zwłaszcza w porównaniu z krajami takimi jak Czechy, Węgry czy Rosja. Zawiłe koleje losu państwa i narodu polskiego w XVIII i XIX w., a następnie w XX w. wpłynęły na charakter i kształt rodzącego się rynku prasy masowej. Z uwagi na ogólne warunki kulturowe i cywilizacyjne w momencie odzyskania niepodległości w 1918 r. naturalnym obszarem cyrkulacji prasy były większe ośrodki miejskie oraz nieliczna warstwa inteligencka i drobnomieszczańska. Po latach indoktrynacyjnej polityki prasowej realizowanej przez zaborców prasa w Polsce okresu dwudziestolecia międzywojennego miała wyraźny polityczny charakter. Można tu dostrzec pewną analogię do systemu niemieckiego, to znaczy występowanie na pewnym etapie rozwoju mediów paralelizmu politycznego. Dla współczesnego kształtu systemu medialnego w Polsce szczególnie determinujący był okres komunizmu. Zarówno zaangażowana polityka państwa w system regulacji środków masowego przekazu oraz stosunkowo bliskie relacje przedstawicieli świata polityki i mediów, jak i działalność dziennikarzy z biegiem czasu coraz bardziej krytyczna wobec polityki, zbliżają polski system medialny do modelu spolaryzowanego pluralizmu (typowego dla państw Europy Południowej). Oznacza to, że nie można wprost przypisać współczesnego polskiego systemu medialnego do któregokolwiek z zaproponowanych przez Hallina i Manciniego modeli, ponieważ posiada on również cechy przyporządkowywane państwom tzw. demokratycznego korporacjonizmu. We wstępnych analizach, opartych na koncepcji wspomnianych autorów, częste były opinie, iż większość współczesnych systemów medialnych Europy, w tym także Europy Środkowo-Wschodniej, ewoluuje w stronę trzeciego modelu – liberalnego, charakterystycznego dla krajów anglosaskich.

Historia rynków prasowych w Polsce i w Niemczech

Niemiecki rynek prasy, pomimo ogólnoświatowych tendencji spadkowych, zarówno pod względem liczby tytułów, jak i nakładu oraz sprzedaży, a także pod względem wysokości wskaźników czytelnictwa należy do największych i najsilniejszych w Europie. W 2011 r. ukazywało się w Niemczech ponad 350 tytułów prasy codziennej o łącznym jednorazowym nakładzie blisko 19 mln egzemplarzy, co oznaczało, że na tysiąc obywateli przypadało ich średnio 230. Daje to Niemcom piąte miejsce w Europie. Według danych Niemieckiej Federacji Wydawców Prasy (Bundesverband Deutscher Zeitungsverleger) z 2011 r. prawie 69% niemieckich obywateli powyżej 14 roku życia, tj. około 48 mln obywateli, codziennie sięga przynajmniej po jedną gazetę.

Dominującą pozycję na niemieckim rynku prasowym zajmują gazety lokalne i regionalne, stanowiące blisko trzy czwarte całej ukazującej się w Niemczech prasy codziennej. Struktura rynku wynika z federalnego ustroju państwa oraz podziałów religijnych i politycznych. Obok tego segmentu wyróżnia się jeszcze prasę ponadregionalną (określaną też jako krajową), na którą składa się dziewięć tytułów, oraz niedzielną, stanowiącą albo siódme wydanie tytułu prasy codziennej, albo, jak w przypadku ukazującego się w czwartki „Die Zeit”, odrębny tytuł łączący w sobie elementy dziennika i tygodnika (i nie mający tym samym odpowiednika w Polsce). Kolejną cechą wyróżniającą niemiecki rynek jest abonamentowy system dystrybucji, stanowiący podstawę kolportażu prasy, głównie w segmencie lokalnym i regionalnym.

Niemcy uważane są powszechnie za kolebkę prasy europejskiej. Pierwsze corantos, czyli nieregularne druki informacyjne, zaczęły pojawiać się już w XVI w., w miastach położonych przy głównych szlakach handlowych Europy – między innymi w Kolonii i Frankfurcie. W tym samym czasie ukazały się także pierwsze czasopisma, tzw. Messrelationen, prezentujące najważniejsze wydarzenia. Próby wprowadzenia gazet regularnych podjęto z początkiem XVII w., między innymi „Aviso” w Wolfenbüttel i „Relation” w Strasburgu. Za pierwszy niemiecki dziennik uznaje się „Einkommende Zeitung” założony w 1650 r. w Lipsku. Przełomowym wydarzeniem było utworzenie przez Johanna Friedricha Cotta w 1798 r. dziennika „Allgemeine Zeitung”, który stanowił najważniejszą pozycję na niemieckim rynku prasowym w pierwszej połowie XIX w.

Gwałtowny rozwój niemieckiej prasy w XIX w. możliwy był dzięki wczesnemu upowszechnieniu piśmiennictwa: już przed 1800 r. Niemcy zaliczano do czołówki państw, gdzie umiejętności pisania i czytania były praktycznie powszechne. Do powstania prasy masowej i wykorzystania środków przekazu jako narzędzia popularyzacji religii, a co za tym idzie, także poglądów politycznych i postaw społecznych, przyczyniła się reformacja. Towarzyszące jej konflikty religijne i spory polityczne związane z narodzinami państwa narodowego przyczyniły się z kolei do uformowania struktury rynku prasowego Niemiec. W 1785 r. w Stuttgarcie ukazał się po raz pierwszy lokalny niemiecki tytuł „Der Schwäbische Merkur”. Impulsem dla rozwoju tego typu prasy stały się przyjęte nieco później ustawy o wolności prasy z 1848 i 1874 r. oraz wysoki stopień zaangażowania mieszkańców w życie lokalnych wspólnot, tak samo silny na obszarach wiejskich, jak i miejskich.

Stronniczość prasy w Niemczech przejawiała się głównie w podziałach ideologicznych i klasowych. Początki niemieckiej prasy partyjnej sięgają 1810 r., kiedy to powstał dziennik partii konserwatywnej „Berliner Abendblätter”. Pierwsze gazety liberalne ukazały się w czasie Wiosny Ludów w 1848 r. (m.in. „Neue Rheinische Zeitung” Karola Marksa), natomiast związane z partią socjaldemokratyczną dopiero w latach 60. i późniejszych (np. „Vorwärts” 1876 r.). Dziennikarstwo tego okresu charakteryzowało się wysokim stopniem zaangażowania ideologicznego, pełniło raczej funkcje propagandowe niż informacyjne.

Stopniowy rozwój instytucji rynkowych, formowanie się społeczeństwa obywatelskiego oraz państwa narodowego, przyjęcie w 1874 r. prawa prasowego znoszącego dawną cenzurę zapoczątkowały rozwój prasy masowej. Na początek pojawiła się tak zwana prasa tania (Generalanzeiger) skierowana do ogółu odbiorców, a następnie rozszerzona o treści rozrywkowe i obszerne relacje sportowe prasa bulwarowa (Boulevardzeitungen). Rynek prasy nie tylko wzbogacił się o nowe formy i gatunki, ale także o nowe rozwiązania technologiczne, które urzeczywistniły masowość druku i kolportażu, przyczyniając się do tworzenia komercyjnego i konkurencyjnego rynku. Po obaleniu rządowego monopolu reklamowego (który trwał jeszcze w XIX w.), wprowadzeniu nowych typów prasy oraz zróżnicowanych form sprzedaży, w tym subskrypcji, komercyjny rynek medialny zaczął rozwijać się w bardzo szybkim tempie, niemal nieprzerwanie do końca okresu Republiki Weimarskiej (wyłączając okres I wojny światowej i kryzysu ekonomicznego). W 1932 r. w Niemczech ukazywały się 4703 tytuły gazet codziennych i tygodniowych (w tym lokalne mutacje dzienników regionalnych). Każde większe miasto miało kilka gazet codziennych. Czasami kilka tytułów ukazywało się też w miasteczkach prowincjonalnych (tzw. prasa prowincjonalna, małomiasteczkowa – Heimatpresse), których właścicielami byli sami mieszkańcy (w 1928 r. 81% niemieckich gazet była w rękach rodzin – mieszkańców danego miasteczka).

Z początkiem XX w. niemiecki rynek prasowy był już ukształtowany, zarówno pod względem zasięgu terytorialnego, jak i struktury segmentowej. Miejsce na rynku zaczęła zyskiwać prasa masowa. Utrwalony był sektor niezależnej prasy opiniotwórczej, reprezentowany przez takie dzienniki jak „Allgemeine Zeitung”, „Frankfurter Zeitung” (1856) czy „Berliner Tageblatt” (1871). Najsilniejszą pozycję miał jednak segment prasy partyjnej, której najintensywniejszy rozwój nastąpił w okresie Republiki Weimarskiej. Wówczas to około jedna trzecia wszystkich gazet była powiązana z partiami politycznymi, ponad 400 należało do ugrupowań katolickich, blisko 200 do socjaldemokratycznych, a do partii komunistycznych około 50. Rezultatem polaryzacji politycznej tego okresu było upolitycznienie struktury własnościowej rynku, a w okresie III Rzeszy likwidacja wielu tytułów i przedsiębiorstw i ostatecznie koncentracja całego rynku prasy w rękach Nationalsozialistische Deutsche Arbeiterpartei (NSDAP) i jej przekształcenie w narzędzie propagandy.

Po II wojnie światowej w Republice Federalnej Niemiec nie odrodziła się już tak skrajna forma spolaryzowanego pluralizmu (wysokiego pluralizmu politycznego charakterystycznego dla drugiego z modeli wyróżnionych przez Hallina i Manciniego), jednak odrodziła się prasa zaangażowana ideologicznie. Z jednej strony w procesie odbudowy rynku prasowego alianci przyjęli rozwiązania neutralnej prasy komercyjnej, charakterystyczne dla systemu amerykańskiego, z drugiej zaś – ograniczające swobodną działalność wydawniczą poprzez system licencjonowania prasy, przyjmując za podstawowe kryterium reprezentowaną opcję polityczną. W ten sposób pierwszą koncesję w strefie amerykańskiej przyznano grupie członków partii komunistycznej, socjaldemokratycznej i chrześcijańskiej o orientacji lewicowej, którzy utworzyli dziennik „Frankfurter Rundschau”, do dziś określany jako „lewicowy”. W brytyjskiej strefie okupacyjnej ważna była zasada tak zwanych Parteirichtungszeitungen, czyli prasy pluralistycznej, reprezentującej różne orientacje ideologiczne. Natomiast we francuskiej strefie przyjęto regułę, iż licencje mogą otrzymać tylko dziennikarze i wydawcy, którzy nie mieli nazistowskiej przeszłości. We wrześniu 1949 r. zniesiono obowiązek licencjonowania rynku prasy i wkrótce potem pojawiły się znane sprzed alianckiej próby reformy rynku tytuły prasowe. Dzienniki licencyjne nie zostały jednak wyparte przez „stare” tytuły, co więcej – w niektórych przypadkach (np. „Hamburger Abendblatt”) to one wygrały bój o niemieckiego czytelnika. W strefie radzieckiej kontrolę nad rynkiem prasowym przejęła Socjalistyczna Partia Jedności Niemiec (SED), której głównym organem był dziennik „Neues Deutschland”. Na terenie Niemieckiej Republiki Demokratycznej ukazywały się również inne centralne i regionalne tytuły (własne organy prasowe posiadały także pozostałe partie: Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna (CDU) – „Neue Zeit”, Narodowo-Demokratyczna Partia Niemiec (NDPD) – „National Zeitung”, Liberalno-Demokratyczna Partia Niemiec (LPDP) – „Der Morgen”, Niemiecki Związek Chłopski (DBD) – „Bauern Echo”), lecz zarówno ich dystrybucja, jak i druk były ściśle regulowane i podporządkowane zasadzie zaangażowania społecznego w życie kraju. Od 1950 r. kontrolę nad rynkiem sprawował najpierw Urząd Informacji (Amt für Information), a następnie Urząd Prasowy, lecz nie miały one charakteru instytucji cenzurujących, gdyż taką funkcję pełnili redaktorzy naczelni gazet. Po zjednoczeniu Niemiec większość tytułów należących do wydawnictw partyjnych została sprzedana przez urząd powierniczy głównie zachodnioniemieckim przedsiębiorstwo medialnym.

Lata 50. przyniosły właściwe ukształtowanie się (zachodnio)niemieckiego systemu prasowego, odrodził się podział rynku na prasę lokalną, regionalną i ponadregionalną oraz ugruntowała się segmentacja dzienników na prestiżowe, ekonomiczno-gospodarcze i tabloidy. W Niemczech praktycznie nie istnieje podział rynku ze względu na klasy społeczne, choć najpopularniejszy tytuł „Bild” (1965) reprezentuje brytyjski model tabloidów, skierowany do niższych i średnich warstw. Pozostałe tytuły ponadregionalne, często określane jako krajowe ze względu na zasięg treści, a nie zasięg terytorialny, należą do grupy dzienników prestiżowych (Prestigezeitungen lub Elitezeitungen) i charakteryzuje je wyraźna orientacja polityczna. Do grona lewicowych zaliczany jest „Frankfurter Rundschau” i „Süddeutsche Zeitung” (1946 r.), któremu nieco bliżej jest do centrum sceny politycznej, centro-prawicowe stanowisko reprezentuje „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (1949), zaś „Die Welt” (1946) określa się jako wyraźnie prawicowy dziennik. Zdecydowanie lewicowy charakter ma dziennik „die tageszeitung” (1978), który nie jest zaliczany ani do grona prestiżowych gazet, ani do grona tabloidów, a kieruje swoją treść do młodych osób, studentów i zwolenników partii Zielonych. Podobnie prasa lokalna i regionalna nie jest wolna od politycznych sympatii, te jednak bardziej odpowiadają podziałom występującym w poszczególnych landach, bądź też – z uwagi na postępujący od drugiej połowy lat 50. proces koncentracji kapitału na rynku niemieckim – charakterowi przedsiębiorstwa, do którego należą poszczególne tytuły. Warto podkreślić, że niektóre lokalne i regionalne dzienniki często przewyższają nakładem tytuły ponadregionalne. Dobrym przykładem jest wydawany w Essen przez Verlagsgruppe WAZ dziennik „Westdeutsche Allgemeine Zeitung”, ukazujący się w Północnej Nadrenii-Westfalii w nakładzie blisko 400 tys. egzemplarzy i posiadający 28 wydań lokalnych. Zaangażowany politycznie jest także segment tygodników opinii: „Der Spiegel” identyfikowany jest jako lewicowy, „Stern” – nieco bardziej liberalny, podobnie jak „Focus” – najmłodszy spośród tytułów tego segmentu.

Proces koncentracji kapitału na rynku niemieckim doprowadził do znacznego zmniejszenia liczby tytułów i wydawnictw. Niekorzystny wpływ na obecną sytuację prasy ma również rozwój nowych technologii, zwłaszcza Internetu, który znacząco ogranicza wpływy ze sprzedaży oraz reklamy, dlatego m.in. niemieckie przedsiębiorstwa prasowe rozpoczęły inwestycje w pozostałe sektory rynku medialnego. Z kolei ograniczenia kartelowe wprowadzone na początku lat 90. przyczyniły się do inwestycji niemieckich wydawnictw za granicą, dzięki czemu niemieckie koncerny stały się przedsiębiorstwami transnarodowymi. Społeczną burzę i polityczną dyskusję wywołują natomiast inwestycje zagranicznych firm w rynek medialny Niemiec, tak było m.in., kiedy brytyjski Mecom Group przejął udziały w wydawnictwie Berliner Verlag w 2005 r., wydającym m.in. „Berliner Zeitung”. Pomimo otwarcia niemieckiego rynku na inwestycje z zagranicy system ten wciąż pozostaje przede wszystkim w rękach rodzimego kapitału.

W porównaniu z niemieckim współczesny polski rynek prasowy jest niewielki, zarówno pod względem liczby tytułów, jak i ogólnego nakładu i sprzedaży, a także pod względem wskaźników czytelnictwa. Na koniec 2012 r. Związek Kontroli Dystrybucji Prasy informował o 37 tytułach prasy codziennej o zasięgu ogólnokrajowym, lokalnym i regionalnym, o łącznym średnim dziennym nakładzie nieco ponad 2,3 mln egzemplarzy, co oznacza, że na tysiąc obywateli przypada średnio ok. 60 egzemplarzy. W pierwszych latach nowego tysiąclecia na rynku było o 20 tytułów więcej, o łącznym nakładzie prawie 8 mln egzemplarzy, co dawało średnio 205 egzemplarzy na tysiąc mieszkańców kraju i klasyfikowało Polskę pod tym względem po środku czytelniczego rankingu państw Europy. Niskie zainteresowanie Polaków zakupem i czytelnictwem prasy wynika nie tylko z pogarszającej się kondycji ekonomicznej obywateli związanej ze światowym kryzysem i z rozwoju nowych technologii, skutkującym migracją czytelniczą w stronę wydań elektronicznych, ale niestety także z coraz słabszym czytelnictwem Polaków, zwłaszcza młodszego pokolenia, w ogóle.

Dominującą pozycję na polskim rynku prasowym zajmują dzienniki ogólnokrajowe, jeśli pod uwagę brać ich ogólny jednorazowy nakład (ok. 1,3 mln egz.). Liczebną przewagę mają tytuły regionalne i lokalne, których od czasu transformacji systemowej z każdym rokiem jednak ubywa. Ich miejsce zajmuje coraz popularniejsza aglomeracyjna prasa bezpłatna, a w mniejszych miejscowościach prasa samorządowa, ukazująca się raz na tydzień lub raz na dwa tygodnie.

Polski system prasowy ma stosunkowo długie tradycje. Pierwsze druki ulotne pojawiły się na początku XVI w. i wydawane były – nota bene! – w języku niemieckim, m.in. „New Zeittung auf Litten und von den Moscovitern” z 1513 r., czy „Die Schlacht von dem Kunig von Polen und mit den Moscoviter, geschen am Tag Gepurt M.CCCCCXIIII” z 1514 r. Większość ówczesnych gazet wydawano z inicjatywy dworu królewskiego w celu informowania o najważniejszych wydarzeniach w kraju, najczęściej jako część polityki propagandowej skierowanej do zagranicy. Pierwsze pisma w języku polskim ukazały się w połowie XVI w., nastawione były już na przekazywanie informacji do polskiej szlachty i mieszczaństwa, wciąż jednak miały charakter okazjonalny i monotematyczny (m.in.: „Awizy”, „Nowiny”, „Relacje”, „Wiadomości” – tak zwane gazety seryjne). Dzieje polskiego czasopiśmiennictwa zapoczątkował wydany w 1616 r. „Merkuriusz Polski”, za którego pośrednictwem Jan Kazimierz pragnął nakłonić szlachtę do programu reform wewnętrznych. Po klęsce tych projektów król zadecydował o zamknięciu gazety (1661 r.). W efekcie na rynku pozostały jedynie druki ulotne i gazety seryjne.

Na trwałe polski rynek prasy zrodził się dopiero w 1729 r., kiedy w Warszawie ukazały się „Nowiny Polskie” i „Relata Refero” (później przemianowane na „Kuriera Polskiego”). Stopniowy rozwój rynku związany był z działalnością zakonu pijarów, a następnie jezuitów, jednak z uwagi na ich monopol wydawniczy prasa pełniła wówczas przede wszystkim funkcję propagandową. Poza tym przywileje druku miały charakter centralny, co oznaczało, że w regionach wciąż nie było jeszcze lokalnych tytułów. Dopiero w II poł. XVIII w. w Wilnie, Grodnie, Lwowie i Krakowie zaczęły się pojawiać pisma informacyjne. W czasie Sejmu Wielkiego (w latach 1778-1792) doszło do przełamania monopolu ideowego, kiedy zwolennicy reform rozpoczęli wydawanie „Gazety Narodowej i Obcej”, stając w opozycji do konserwatywnej „Gazety Warszawskiej”.

Rozwój prasy zaburzył najpierw okres rozbiorów, a następnie 123-letni okres zaborów, kiedy to prasa polska funkcjonowała w radykalnie odmiennych realiach trzech państw-zaborców. W każdej z tych części kształtował się inny rynek prasowy i czytelniczy, warunkowany odmiennymi czynnikami politycznymi, ekonomicznymi i kulturowymi. Największa część Rzeczypospolitej przypadła carskiej Rosji, która stopniowo zaostrzała politykę wobec podległej ludności, najpierw po wybuchu powstania listopadowego w 1830 r. a następnie styczniowego w 1863 r. Intensywność i różnorodność stosowanej aparatury represyjnej zależna była – jak już wspomniano – od szerszego kontekstu społeczno-politycznego (inaczej sytuacja rozwijała się w dobie Królestwa Polskiego, a jeszcze odmiennie po jego likwidacji), można jednak przypisać jej pewne ogólne właściwości charakterystyczne dla całego okresu zaboru. Intensywna rusyfikacja instytucji publicznych dotknęła polską prasę, a system przyznawania koncesji podlegał ścisłej kontroli, podobnie jak zawartość gazet zależna była od cenzorów. Mimo ograniczeń prasa stopniowo ewoluowała, tak pod względem ilościowym, jak i jakościowym. W przeciwieństwie do szczególnie trudnego początku XIX w., kiedy o ukazujących się wówczas gazetach (nawet tak popularnych jak „Gazeta Warszawska” czy „Gazeta Korespondenta Warszawskiego i Zagranicznego”) pisano, iż balansowały na granicy bankructwa, druga połowa stulecia przyniosła zarówno niezwykły wręcz wzrost nakładów, jak i pojawienie się nowych tytułów. Wytłumaczeniem tej dynamiki może być ówczesny rozwój gospodarczy Królestwa Polskiego i samej Warszawy, do której chętnie przybywali nowi mieszkańcy (w 1900 r. Warszawa liczyła ponad pół miliona mieszkańców, podczas gdy nieco ponad 100 lat wcześniej zaledwie 60 tys.) i która stała się centralnym ośrodkiem prasowym, wydającym ponad 90% wszystkich tytułów ukazujących się w zaborze rosyjskim. W ówczesnej ofercie czytelnik mógł odnaleźć zarówno poważniejsze gazety informacyjne: wspomnianą „Gazetę Warszawską”, która ukazywała się do 1935 r., wydawany przez Erazma Piltza, a następnie Aleksandra Świętochowskiego „Wiek” czy redagowane przez Henryka Sienkiewicza „Słowo”, jak również nieco lżejsze, określane „kurierkami”: „Kurier Codzienny”, „Kurier Warszawski”, „Kurier Poranny”. Postęp nauki i techniki sprzyjał rozwojowi wyspecjalizowanych periodyków, wśród najpopularniejszych znalazły się między innymi „Tygodnik Ilustrowany” oraz „Tygodnik Powszechny”. Coraz częściej odbiorcami prasy były również kobiety, dla których wydawcy przygotowywali bardzo szeroką ofertę, między innymi tytuły wpisujące się w nurt emancypacyjny, jak czasopisma „Bluszcz”, „Świt” czy „Tygodnik Mód i Powieści”, albo pisma o charakterze edukacyjnym (z uwagi na ograniczenia w systemie szkolnictwa oraz powszechną rusyfikację wzrosło znaczenie domowej edukacji), np. „Kółko Domowe” czy „Kronika Rodzinna”. Po klęsce Rosji w wojnie z Japonią w 1904 roku w polityce zaborowej nastąpiła odwilż, która na krótko przyniosła liberalizację przepisów i zasad obowiązujących prasę, co z kolei umożliwiło pojawienie się gazet ideowych: powstała między innymi „Gazeta Polska” Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego, „Polak-Katolik” księdza Ignacego Kłopotowskiego, „Siewba” i „Zaranie” reprezentowały nurt ludowy, a „Nowa Gazeta” socjalistyczny. W tym czasie dynamiczny rozwój odnotowuje również prasa prowincjonalna.

Szczególnie represyjną politykę ograniczającą wolność prasy prowadziła władza austriacka, zwłaszcza po wojnach z Francją, kiedy do tropienia „myśli rewolucyjnej” zaangażowano nawet policję. Rozbudowane urzędy cenzorskie kontrolowały ukazujące się druki na wszystkich etapach ich publikacji, co ostatecznie doprowadziło do likwidacji wielu tytułów ukazujących się na tych terenach (np. za czasów Wolnego Miasta Krakowa) i pozostawieniu tylko tych, które podporządkowały swą linię redakcyjną zaborcy, między innymi „Gazety Krakowskiej”, która miała swój niemieckojęzyczny odpowiednik „Krakauer Zeitung”. Lwów – największe miasto Galicji – przez kilka lat dysponowało jedynie gazetą niemieckojęzyczną „Lemberger Zeitung”, po tym jak zamknięto „Dziennik Patriotycznych Polityków”. Dopiero okres autonomii galicyjskiej (1867-1914) przyniósł stopniowy, acz wciąż kontrolowany, rozwój systemu prasowego. Konstytucja z 1867 r. znosiła między innymi obowiązek koncesyjny, dzięki czemu liczba tytułów potroiła się. Liczną grupę stanowiły pisma ideowe bezpośrednio związane z organizacjami politycznymi. Z nurtem konserwatywnym związana była między innymi „Gazeta Lwowska” i „Gazeta Narodowa”, z kolei w Krakowie najważniejszym jego reprezentantem był „Czas”. Własną prasę posiadały również środowiska liberalno-demokratyczne. W Krakowie dość popularny był dziennik Adama Sapiehy „Kraj”, a we Lwowie „Słowo Polskie”, które z początkiem XX w. przeszło w ręce endecji. Z kolei obóz katolicki reprezentowały między innymi krakowski „Głos Narodu” i lwowski „Ruch Katolicki”.

Dzieje polskiej prasy w zaborze pruskim są znacznie uboższe niż w rosyjskim czy nawet austriackim, nie z powodu szczególnie ostrej polityki zaborowej (cenzura pruska nie należała do nazbyt restrykcyjnych, mimo iż w 1819 r. wprowadzono edyktem króla Prus cenzurę prewencyjną), lecz z uwagi na dość skromne intelektualne warunki rozwoju (Wielkopolska była pozbawiona poważniejszego ośrodka naukowego). O ile główne gazety pozostałych zaborów ukazywały się w nakładach od kilku do kilkudziesięciu tysięcy egzemplarzy, o tyle „Gazeta Wielkiego Księstwa Poznańskiego” wychodziła dwa razy w tygodniu w nikłym nakładzie kilkuset egzemplarzy (gazeta miała swój odpowiednik w języku niemieckim – „Zeitung des Grossherzogthums Posen”). Dopiero wydarzenia Wiosny Ludów przyniosły właściwe ożywienie polityczne, kulturalne oraz gospodarcze, tym samym zmieniając krajobraz prasowy ziem zaboru pruskiego. Powstające dość licznie nowe tytuły nawoływały do organizacji społeczeństwa polskiego przeciwko polityce germanizacyjnej władz, krzewiąc kulturę, język i historię narodu oraz państwa polskiego. Szczególną rolę w tym względzie pełnił „Dziennik Poznański” założony między innymi przez Hipolita Cegielskiego, poznańskiego przedsiębiorcę, który odwoływał się do jedności narodowej Polaków ziem wszystkich zaborów. Ostatnie dwie dekady XIX w. przyniosły rozwój prasy politycznej także poza ośrodkiem poznańskim, szczególnie prężnie działały gazety na Śląsku odwołujące się do polskiej tożsamości narodowej, między innymi pisma „Katolik”, „Dziennik Śląski” czy „Polak”. Na Pomorzu i Kujawach największe wpływy miały „Gazeta Toruńska” oraz „Gazeta Gdańska”. Najsłabiej rozwijała się wyspecjalizowana prasa literacka i kulturalna.

Odzyskanie niepodległości w 1918 r. stworzyło nowe warunki dla rozwoju prasy. Hamująco działały natomiast: słaba kondycja gospodarcza Polski, zróżnicowana struktura społeczna i tworzący się dopiero system polityczny. Reakcją na politykę zaborców było przyjęcie w 1921 r. konstytucyjnych gwarancji wolności słowa, swobody wyrażania opinii oraz informowania o pracach Sejmu. Uchwalono wówczas także prawo prasowe oparte o zasadę cenzury represyjnej, liberalną procedurę koncesyjną i otwarty rynek kolportażu. Nieskrępowanemu rozwojowi prasy sprzyjać miał również parlamentarno-gabinetowy model rządów i system wielopartyjny. Tym rozwiązaniom nie odpowiadał jednak rzeczywisty stan rynku. W dwudziestoleciu międzywojennym doszło do wyraźnego upolitycznienia prasy – za sprawą dążenia największych ugrupowań do reprezentatywności ideologicznej systemu prasowego – a przez to także do limitowania grup odbiorczych i tym samym wpływania na nie najlepszą kondycję finansową wydawców. Na zły stan tworzącego się rynku prasowego miały również wpływ ogólne warunki kulturowe i cywilizacyjne początku lat 20. Ponad 64% polskiego społeczeństwa stanowili chłopi, 16% robotnicy, pozostałą część nieliczna warstwa inteligencka (5%) i drobnomieszczaństwo. Pomimo wprowadzenia obowiązku szkolnego i podjęcia walki z analfabetyzmem społeczeństwo nie było przygotowane do odbioru prasy, nie miało także wyrobionej potrzeby bycia poinformowanym, a tym samym czytania. Kolejne bariery stanowiły niski poziom materialny społeczeństwa, słaba urbanistyka kraju, tak w sensie infrastruktury komunikacyjnej, jak i stopnia rozwoju przemysłu poligraficznego, oraz silna regionalizacja, która uniemożliwiała przez kolejne lata stworzenie prasy o zasięgu ogólnokrajowym. Dzienniki ogólnopolskie pojawiły się dopiero w latach 30.

Rozwój prasy okresu II Rzeczpospolitej zahamowały także wydarzenia roku 1926. Po zamachu stanu dokonanym przez obóz piłsudczyków zmieniły się przede wszystkim warunki prawne i polityczne funkcjonowania prasy. Wprowadzono m.in. kary pieniężne za zniewagę władz oraz rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji. W nowej Konstytucji z 1935 r. kwestię wolności prasy pominięto, a w przyjętym trzy lata później nowym prawie prasowym władzom administracyjnym przyznano prawo konfiskaty tytułów. Działalność zaostrzyła także cenzura, dzięki której niczym zaskakującym nie były wówczas białe plamy na pierwszych stronach gazet. Pomimo nieprzychylnych działań władz i niesprzyjających warunków społeczno-gospodarczych prasa tego okresu stale się rozwijała, a grono czytelników powiększało. Szczególnym zainteresowaniem cieszyła się prasa masowa, która w pierwszych latach swego istnienia triumfowała na rynku, zarówno pod względem osiąganego nakładu, jak i liczby ukazujących się tytułów („Ilustrowany Kurier Codzienny”, „Kurier Czerwony”, „Express Poranny”). Coraz popularniejsze stawały się czasopisma wyspecjalizowane, skierowane do bardziej wykształconych grup społeczeństwa polskiego (tygodnik „Bluszcz”, „Wiadomości Literackie”). Zmianie na korzyść ulegała nie tylko szata graficzna i jakość druku, ale także zawartość prasy i czasopism, co skutkowało wzrostem zainteresowania czytelników, a tym samym zwiększeniem ogólnego nakładu dla całego rynku. O ile w 1924 r. ukazywał się tylko jeden tytuł ogólnokrajowy prasy codziennej w nakładzie przekraczającym 50 tys. egzemplarzy, to tuż przed wybuchem II wojny światowej takich dzienników było dziesięć. W sumie w Polsce ukazywało się w tym czasie 3,5 tys. tytułów z czego 1,5 było wydawanych w Warszawie. Pod koniec okresu dwudziestolecia międzywojennego prasa w Polsce stała się trwałym elementem kultury i życia publicznego, mimo zawirowań politycznych i trudnej sytuacji ekonomicznej.

Kampania wrześniowa 1939 r., a następnie okres okupacji ziem polskich przez Niemcy i Związek Radziecki czasu II wojny światowej oznaczały kres modelu systemu prasowego wykształconego w pierwszych latach niepodległej Polski, a swoimi korzeniami sięgającego XIX w. Polityka likwidacji instytucji kulturalnych i społecznych przełożyła się na powszechne zamykanie wydawnictw prasowych i tworzenie w ich miejsce nowych, w pełni kontrolowanych przez okupantów podmiotów, które z racji swojego charakteru określane były powszechnie jako „prasa gadzinowa”. Na terenie Generalnego Gubernatorstwa powstał już 11 października 1939 r. „Nowy Kurier Warszawski”, a na terenach zajętych przez ZSRR 27 września ukazał się pierwszy numer „Czerwonego Sztandaru”. Reakcją polskich sił politycznych na klęskę wrześniową była działalność konspiracyjna, która miała również swój wymiar prasowy w postaci druków podziemnych. Najważniejszym i najdłużej ukazującym się tytułem był tygodnik „Biuletyn Informacyjny” Związku Walki Zbrojnej Armii Krajowej, a także „Wiadomości Polskie” i „Insurekcja”. Pewnego rodzaju kontynuacją przedwojennej prasy była działalność ośrodków wydawniczych na emigracji, początkowo we Francji a następnie w Wielkiej Brytanii, jednak nie można wprost uznać tamtejszych tytułów za spadkobierców tradycji polskiej prasy.

Po II wojnie światowej ukształtował się w Polsce system prasowy całkowicie podporządkowany strukturom politycznym, stanowiąc jeden z instrumentów sprawowania władzy przez partię komunistyczną. Już 23 lipca 1944 r. Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego publikuje w pierwszym numerze „Rzeczpospolitej”, nowo powołanego dziennika, swój Manifest zapowiadający radykalne zmiany społeczne. Od stycznia 1947 roku, kiedy główną siła polityczną w kraju staje się Polska Partia Robotnicza, nad przepływem informacji czuwa Komisja Prasowa Komitetu Centralnego oraz Główny Urząd Kontroli Widowisk i Publikacji, a powołana do życia Spółdzielnia Wydawnicza „Prasa” (później Robotnicza Spółdzielnia Wydawnicza „Prasa-Książka-Ruch”) organizuje strukturę rynku prasowego. Głównym organem prasowym rządzącej partii, a jednocześnie największą gazetą tamtego czasu była powołana do życia 16 grudnia 1948 r. „Trybuna Ludu”. Mimo że przyjęta w 1952 r. Konstytucja Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej gwarantowała obywatelom wolność słowa, to w rzeczywistości prowadzona była rygorystyczna polityka kontroli publikacji. Zinstytucjonalizowanym działaniom cenzury prewencyjnej towarzyszyła kontrola dystrybucji papieru, stanowiąca dodatkowe zabezpieczenie przed niezależnymi inicjatywami wydawniczymi. Nie zapobiegło to jednak ukazywaniu się prasy podziemnej (tzw. drugiego obiegu, zwłaszcza w latach 70. i 80., m.in. „Biuletyn”, „Informator”, „Komunikat Komitetu Obrony Robotników”, „Biuletyn Informacyjny”, „Robotnik”). Nielegalna działalność wydawnicza miała nie tylko ogromne znaczenie (budowanie i wspieranie tożsamości ideowej środowisk opozycyjnych), ale również stanowiła zaplecze intelektualne opozycji politycznej okresu transformacji, a następnie fundament budowy niezależnego rynku medialnego w Polsce po 1989 r. W latach stanu wojennego w całym kraju ukazywało się kilkaset tytułów prasy podziemnej. W samym Wrocławiu, który zaliczał się do najsilniejszych niezależnych ośrodków wydawniczych tego okresu, drukowano ok. 400 tytułów różnych czasopism. Niezwykle ważną rolę niezależnego informatora pełniła również, wydawana legalnie przez Kościół i środowiska bliskie Kościołowi, prasa katolicka (m.in. „Tygodnik Powszechny”, „Tygodnik Warszawski”, „Gość Niedzielny”, „Niedziela”), której istnienie było ewenementem w krajach obozu komunistycznego.

Oficjalnie działająca prasa okresu PRL-u oraz system prasowy, który ukształtował się w tym czasie, stanowiły podstawę dla tworzącego się demokratycznego rynku po 1989 r. Dotychczasowa struktura, oparta na monopolistycznej pozycji RSW „Prasa-Książka-Ruch” – właściciela blisko 90% wszystkich tytułów ukazujących się w tamtym czasie, mocą ustaleń przyjętych podczas obrad Okrągłego Stołu, poddana została procesowi prywatyzacji poprzez uspółdzielczenie poszczególnych redakcji oraz sprzedaż majątku. Zarówno partyjno-rządowa strona, jak i przedstawiciele „Solidarności” uznali polski model za przestarzały i odrzucili system koncesjonowania na rzecz systemu zgłoszeniowego. Dla większości tytułów istniejących w dobie PRL-u „uspółdzielczenie” i urynkowienie oznaczało kres ich działalności. Podmioty, które otrzymały schedę po RSW „Prasa-Książka-Ruch”, nie były zdolne konkurować na otwartym rynku z dużymi zagranicznymi przedsiębiorstwami medialnymi. Zapóźnienie technologiczne, niski poziomom kwalifikacji menadżerskich dziennikarzy oraz brak funduszy uniemożliwiły działalność w warunkach rynkowych. W 20 lat po przemianach systemowych o pełnym sukcesie można mówić tylko w przypadku kilku przedsiębiorstw, między innymi Spółdzielni Pracy „Polityka”, wydawcy tygodnika „Polityka”. Pozostałe tytuły, jeśli nie w pierwszych latach transformacji, to w kolejnej dekadzie, zostały sprzedane, głównie zagranicznym podmiotom, albo też zlikwidowane.

Obecnie na polskim rynku prasy ogólnokrajowej istnieją dwa dzienniki należące do segmentu prasy opiniotwórczej (inaczej określanego też jako segment prasy prestiżowej lub poważnej), z czego tylko „Rzeczpospolita” (1944/1982) ma swoje korzenie w poprzednim systemie (do 2011 r. 49% udziałów należało do Skarbu Państwa, które następnie odkupiła spółka Gremi Media Grzegorza Hajdarowicza). „Gazeta Wyborcza”, należąca do przedsiębiorstwa Agora, została powołana w maju 1989 r. tuż przed pierwszymi demokratycznymi wyborami do parlamentu. Obie gazety stanowią własność przedsiębiorstw deklarujących polski kapitał, podobnie jak tabloid „Super Express” (1991), należący do przedsiębiorstwa Murator SA, wchodzącego w skład grupy ZPR SA. Dziennik ten przegrywa w segmencie prasy sensacyjnej batalię o czytelnika z gazetą „Fakt” (2003), należącą do szwajcarsko-niemieckiego konsorcjum Ringier Axel Springer Media AG. Wśród ogólnoinformacyjnej prasy na polskim rynku są jeszcze dwa tytuły prasy bezpłatnej, ukazujące się w największych polskich miastach: dziennik „Metro” (2001), którego właścicielem jest wspomniana już Agora, oraz tytuł ukazujący się dwa razy w tygodniu „Echo Miasta” (2005), wydawany przez Grupę Wydawniczą Polskapresse, należącą do niemieckiego koncernu Verlagsgruppe Passau, będącą również wydawcą ponadregionalnego projektu prasowego „Polska The Times” (2007), w skład którego wchodzi osiem dzienników regionalnych. W regionie ukazuje się 16 innych tytułów, z czego 10 wydawanych jest przez spółkę Media Regionalne, należącą do brytyjskiej firmy Mecom Group Polska. Ważne miejsce na polskim rynku czytelniczym zajmują również dzienniki specjalistyczne, poświęcone głównie tematyce biznesowej („Dziennik Gazeta Prawna” – Infor SA, „Gazeta Podatkowa” – Gofin) lub sportowej („Przegląd Sportowy” [1921], „Sport” [1945] – obydwa tytuły należą do Ringier Axel Springer). W prawdzie z punktu widzenia struktury własnościowej oraz udziału w rynku marginalne wręcz miejsce zajmują takie tytuły jak „Nasz Dziennik” (1998) należący do Marcina Nowiny-Konopki oraz „Gazeta Polska Codziennie” (2011) wydawana przez Niezależne Wydawnictwo Polskie (właściciela tygodnika „Gazeta Polska” ukazującego się od 1993 r.), to należy zaznaczyć ich wagę dla opinii środowisk prawicowych, często kojarzonych z osobą ojca Rydzyka, dyrektora ogólnopolskiego Radia Maryja. O ile profil polityczny opisanych wcześniej tytułów nie zawsze jest jednoznaczny, o tyle w przypadku wymienionych dwóch gazet jest bardzo wyrazisty.

Struktura własnościowa polskiego rynku prasowego zdominowana jest przez zagraniczne koncerny medialne. Mimo że największe polskie przedsiębiorstwo Agora plasuje się na czele rankingu wydawców w segmencie prasy codziennej (pod względem nakładu), to jednocześnie przegrywa konkurencję na rynku czasopism (nakład, wpływy z reklamy), ustępując miejsca niemieckim i szwajcarskim grupom (Bauer Media Group, Edipresse, Verlagsgruppe Passau, Hubert Burda Media, Ringier Axel Springier, Gruner+Jahr).

Podstawy prawne działania mediów

Niemiecka Ustawa Zasadnicza z 1949 r. określa podstawowe prawa w dziedzinie wolności prasy oraz wolności przekazu (Grundgesetz, Art. 5), które to mogą być ograniczone przepisami ustaw powszechnych, ustawowymi postanowieniami o ochronie młodzieży i prawem do czci osobistej. Działalność prasowa nie jest objęta federalną ustawą prasową, mogą natomiast takie ramy prawne przyjmować poszczególne kraje związkowe (Landespressegesetz), w których mocy pozostaje również prawo uchwalania ustaw radiowo-telewizyjnych (Landesrundfunkgesetz), regulujących działalność nadawców publicznych, czy ustaw medialnych (Landesmediengesetz) wprowadzających porządek w systemie nadawców prywatnych, nad którym czuwa Urząd ds. Mediów (Landesmedienanstalt).

Wszelkie ogólnokrajowe przepisy medialne muszą być rozstrzygane na drodze porozumienia między krajami związkowymi i zapisane w postaci tak zwanych traktatów związkowych (Rundfunkstaatsverträge). Nad zgodnością przepisów wewnątrzzwiązkowych z ustawodawstwem federalnym czuwa Trybunał Konstytucyjny (Bundesverfassungsgericht), który w ostatnim czasie odegrał ważną rolę w opracowywaniu głównych filarów współczesnego systemu nadawczego w Niemczech, pozostawiając działalność mediów w nowych kanałach (Internet, telefonia komórkowa) prawom wolnego rynku. Medialne umowy wzajemne krajów związkowych odgrywają w niemieckim systemie znaczącą rolę, począwszy od lat 70., kiedy wprowadzono przepisy przeciwdziałające zjawisku koncentracji kapitału poprzez wprowadzenie wspólnych regulacji dla nadawców prywatnych i ujednolicenie przepisów koncesyjnych w latach 80., po współczesne rozwiązania odpowiadające potrzebom dostosowania niemieckiego prawa do regulacji europejskich (Rady Europy, Unii Europejskiej). Wciąż ważnym aspektem polityki medialnej krajów związkowych pozostaje kwestia zapobiegania koncentracji kapitału i ochrony rynków lokalnych. Kraje związkowe zawierają również porozumienia w sprawie działalności nadawców publicznych, począwszy od systemu ich finansowania po wspólną działalność programową.

Art. 5 federalnej ustawy zasadniczej, stanowiący podstawę działania środków masowego przekazu w Niemczech, odnosi się również do zadań i obowiązków dziennikarzy. Prawa i ograniczenia w wykonywaniu zawodu regulują szczegółowo krajowe ustawy prasowe. W porównaniu z innymi krajami dziennikarze niemieccy są szczególnie chronieni i uprzywilejowani względem państwa, zwłaszcza w kwestii ochrony praw osobistych. Poszczególne ustawy gwarantują prawo do odmowy ujawnienia źródeł informacji oraz do pozyskiwania informacji od władz i struktur administracyjnych. Ustawodawca nakłada na dziennikarzy także obowiązki, m.in. szczególnej dbałości w gromadzeniu i przekazywaniu informacji. Z uwagi na doświadczenia okresu totalitaryzmu ochronie wolności prasy w Niemczech często towarzyszą zapisy ściśle regulujące działalność dziennikarską w sprawach uznawanych za szczególnie istotne. Wprowadzono m.in. przepisy nakazujące stosowne odnoszenie się do spraw propagandy nazistowskiej czy kłamstw oświęcimskich (Hallin, Mancini 2007, 166). O traktowaniu mediów jako instytucji społecznych świadczy również istnienie silnych rad prasowych (zarówno na szczeblu federalnym, jak i związkowym), niezwiązanych jednak z państwem, których zadaniem jest czuwanie nad relacjami dziennikarzy i mediów a przedstawicielami władzy. Ważnym elementem systemu zawodowego dziennikarzy niemieckich są poza tym stowarzyszenia, które mają charakter związków zawodowych dbających o interes samych dziennikarzy (Niemiecki Związek Dziennikarzy – Deutscher Verband der Journalisten, DJV; Niemiecki Związek Dziennikarzy – Deutsche Journalistinnen- und Journalisten-Union, DJU), zaś kwestiami kultury etycznej zajmują się wspomniane rady prasowe.

Podstawowym aktem normującym funkcjonowanie środków masowego przekazu w Polsce jest Konstytucja przyjęta w 1997 r., której art. 14 zapewnia wolność prasy i innych środków przekazu. Podobnie jak w niemieckiej ustawie zasadniczej, również w polskiej konstytucji znalazł się zapis o zakazie cenzury, co można odczytywać jako reakcję na doświadczenia historyczne obu krajów. Zapisy konstytucyjne stanowią potwierdzenie i umocnienie uregulowań prawnych przyjętych w Polsce tuż po przemianach 1989 r., m.in. Ustawy o likwidacji RSW „Prasa-Książka-Ruch”, Ustawy o uchyleniu ustawy o kontroli publikacji i widowisk, zniesieniu tych organów, zmian w Ustawie Prawo prasowe i wreszcie przyjętej po burzliwej debacie około parlamentarnej Ustawy o radiofonii i telewizji z 29 grudnia 1992 r.

Regulacje systemu medialnego w Polsce odnoszą się przede wszystkim do sektora radiowo-telewizyjnego. Rynek prasy nie podlega koncesjonowaniu, a przyjęte jeszcze w 1984 r. Prawo prasowe, które poddawało ten segment takiemu ograniczeniu, zostało w tym względzie zmienione. Ustawa, nieustannie nowelizowana, w swej istocie odnosi się obecnie do regulacji wzajemnych relacji pomiędzy mediami a ich pracownikami oraz mediami a otoczeniem zewnętrznym. W praktyce dokument powoduje więcej problemów niż pomaga w ich rozwiązaniu, o czym świadczą nie tylko opinie specjalistów, ale także różne jego interpretacje zawarte w orzeczeniach Sądu Najwyższego. Podstawowym dokumentem regulującym funkcjonowanie mediów w Polsce pozostaje Ustawa o radiofonii i telewizji przyjęta w 1992 r., na mocy której przekształcono dotychczasowego państwowego nadawcę w spółki publiczne, stworzono warunki dla pojawienia się prywatnych podmiotów na rynku, których działalność miał nadzorować nowy narodowy regulator Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Do 2004 r., tj. do czasu przystąpienia Polski do Unii Europejskiej (UE), polski rynek mediów elektronicznych podlegał ograniczeniom inwestycyjnym ze strony podmiotów zagranicznych. Obecne regulacje są dostosowane do przepisów obowiązujących w UE (między innymi do Rozporządzenia Rady 139/2004/WE z dn. 20 stycznia 2004 r.).

Obok Konstytucji, gwarantującej wolność prasy, zapewniającej obywatelom wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, aktem kluczowym dla funkcjonowania dziennikarzy w Polsce jest Ustawa Prawo prasowe z 26 stycznia 1984 r. Wprawdzie po przemianach roku 1989 dokument ten wielokrotnie nowelizowano, wprowadzając kolejne zapisy dostosowujące prawo do zmieniającej się rzeczywistości społecznej, politycznej, ekonomicznej, a nawet technologicznej, mimo to jednak zarówno środowiska dziennikarskie, jak i polityczne uważają go za nieprzystający i nieodpowiadający potrzebom współczesnego rynku medialnego i dziennikarskiego. Brak konsensusu między stronami i wewnątrz poszczególnych środowisk utrudnia dialog co do kształtu i charakteru projektu nowej ustawy. Dlatego kierunkowskazem działalności dziennikarskiej są orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego oraz obowiązujące przepisy prawa, które jednak nie gwarantują pełnej autonomii zawodu dziennikarza w Polsce. Przykładem mogą być zapisy Kodeksu karnego, zgodnie z którymi dziennikarze mogą zostać zmuszeni, decyzją sądów, do uchylenia tajemnicy zawodowej, to znaczy w przypadku zbrodni i wyczerpania innych dróg zdobycia niezbędnych informacji procesowych dziennikarze zobowiązani są do wskazania swego informatora. Wiele zastrzeżeń budzą również przepisy odnoszące się do prawa o dostępie do informacji publicznej czy kar grzywny, ograniczenia wolności lub więzienia za pomówienia prasowe. Działalności na rzecz i w interesie dziennikarzy nie sprzyja nie tylko wspomniany brak porozumienia wewnątrz środowiska, ale także konsekwencje przemian lat 90., które doprowadziły do zasadniczych zmian w strukturze tej grupy zawodowej, jej rozproszenia i zatomizowania. Obecnie najprężniej działającymi pozostają Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich i Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy. Obie organizacje zajmują się głównie problemami funkcjonowania mediów w społeczeństwie demokratycznym i sprawami etyki zawodowej, co znalazło swój wyraz w Karcie Etyki Mediów przyjętej przez Konfederację Mediów Polskich w 1995 r. Karta i kodeksy etyczne przyjęte przez poszczególne organizacje dziennikarskie mają charakter norm samoregulujących środowisko, podkreślają przede wszystkim wagę poszanowania prawdy oraz rzetelności zawodowej w przygotowywaniu materiałów informacyjnych.

Radio i telewizja w nowym środowisku medialnym

Struktura rynku radiowo-telewizyjnego w Niemczech, podobnie jak w przypadku rynku prasowego, jest zregionalizowana i ściśle związana z federalną strukturą kraju. Do poł. lat 80. XX w. funkcjonowały wyłącznie media publiczne, których działalność zaraz po II wojnie światowej zapoczątkowali alianci, a od 1950 r. nadzór przejęły kraje związkowe, które w oparciu o sześć rozgłośni radiowych utworzyły Związek Niemieckich Nadawców Publiczno-Prawnych (Arbeitsgemeinschaft der öffentlich-rechtlichen Rundfunkanstalten der Bundesrepublik Deutschland). Od 31 października 1954 r. ARD rozpoczęła również emisję programu telewizyjnego, pierwotnie nazywanego Erstes Deutsches Fernsehen (Pierwsza Telewizja Niemiecka), zaś obecnie określanego jako Das Erste (Pierwszy). W latach 1964-1969 organizacje medialne wchodzące w skład ARD rozpoczęły także emisję własnych programów regionalnych w ramach Das Dritte, czyli Programu Trzeciego. Obecnie w skład ARD wchodzi dziewięciu niezależnych nadawców krajowych oraz przygotowująca programy zagraniczne stacja Deutsche Welle. (Po zjednoczeniu Niemiec nowe parlamenty landów wschodnich przystąpiły do prac legislacyjnych, na podstawie których część dotychczasowych nadawców radiowo-telewizyjnych NRD została przyłączona do ARD; w niektórych przypadkach utworzono nowe spółki, a niektóre landy zadecydowały o przyłączeniu się do już istniejących). Działalność nadawcy reguluje wewnętrzny statut oraz ustawa radiowo-telewizyjna, zgodnie z którą głównym organem ARD jest zgromadzenie jej członków (przedstawicielami są dyrektorzy zrzeszeni w związku stacji) na czele z przewodniczącym, wybieranym na roczną kadencję. Charakter nadawcy określa też struktura organizacyjna, w której ważne miejsce zajmują dyrektor programowy wraz z Radą Programową, wspólnie ustalający i nadzorujący udział kanałów regionalnych w programie ogólnokrajowym i produkcji programów dla ARD (55% całego programu stanowią wspólne produkcje oraz poszczególnych stacji członkowskich). Federalistyczny układ ma także struktura placówek programowych ARD, które rozmieszczone są w wielu miastach krajów związkowych, między innymi: redakcja ARD-Aktuell produkująca programy informacyjne, takie jak „Tagesschau”, „Tagesthemen” i „Nachtjournal”, mieści się w Hamburgu, w Berlinie swoją siedzibę ma Studio Stołeczne ARD, zaś w Poczdamie ARD Play-Out-Center zajmujące się przekazem cyfrowym. Ściśle określony jest też udział poszczególnych stacji regionalnych w zagospodarowaniu pozostałego czasu antenowego programu Das Erste: Bayerischer Rundfunk 15,6%, Hessischer Rundfunk 7,4%, Mitteldeutscher Rundfunk 11,05%, Norddeutscher Rundfunk 17,5%, Radio Bremen 1,0%, Rundfunk Berlin Brandenburg 6,85%, Saarländischer Rundfunk 1,3%, Südwestrundfunk 18,0%, Westdeutscher Rundfunk 21,3%. ARD oferuje również programy radiowe, których drogą naziemną emituje w sumie 57. Każda organizacja lokalna wchodząca w jej skład realizuje przeciętnie od czterech do pięciu programów, ale tylko niektóre rozgłośnie mają charakter międzyzwiązkowy, jak Norddeutscher Rundfunk czy Mitteldeutscher Rundfunk.

Niespełna dziesięć lat po inauguracji telewizji w Niemczech na rynku pojawił się drugi publiczny nadawca: Zweites Deutsches Fernsehen (Druga Telewizja Niemiecka). ZDF miał stanowić swoistą alternatywę programową dla pierwszego kanału, dlatego jego działalność oparto na odmiennej od ARD strukturze organizacyjnej i odrębnym systemie finansowania. ZDF jest zarządzany centralistycznie przez Radę Telewizyjną, na czele której stoi dyrektor. W skład 77-osobowego gremium, wybieranego raz na cztery lata, wchodzą przedstawiciele partii politycznych obecnych w Bundestagu (liczba tych miejsc ustalana jest proporcjonalnie do liczby miejsc zajmowanych przez te partie w zgromadzeniu narodowym) oraz przedstawiciele rządu federalnego, szesnastu krajów związkowych, gmin, kościołów, związków zawodowych, organizacji dziennikarskich, ekologicznych i sportowych (liczbę tę szczegółowo reguluje statut ZDF). Kolejną instancją jest Rada Administracyjna, która sprawuje funkcje kontrolne względem dyrektora telewizji oraz dyrektorów poszczególnych jej działów. W skład Rady wchodzi czternastu członków, w tym pięciu przedstawicieli krajów federalnych, przedstawiciela rządu federalnego i ośmiu wybieranych spośród członków Rady Telewizyjnej, którzy nie mogą w tym czasie przynależeć do żadnego krajowego czy federalnego rządu i parlamentu. Centralistyczny charakter nadawcy przejawia się także w strukturze placówek, bowiem główna siedziba mieści się w Moguncji, zaś w każdym z szesnastu landów ZDF ma jedynie swoje regionalne oddziały. Odmienny od ARD jest również charakter programowy drugiego kanału, w którym dominuje publicystyka polityczna oraz informacje dotyczące głównie spraw ogólnokrajowych oraz zagranicznych. ZDF nie emituje własnych programów radiowych, ale wraz z ARD ma udziały w ogólnoniemieckich publicznych rozgłośniach Deutschlandradio, na które składają się cztery programy: Deutschlandfunk, Deutschlandradio Kultur, DRadio Wissen oraz Dokumente und Debatten (Dok&Deb). Obydwaj nadawcy współpracują również w przygotowaniu wspólnego programu telewizji publicznych państw niemieckojęzycznych 3SAT, francusko-niemieckiego programu kulturalnego ARTE, a od 1997 r. nadają wspólnie dwa programy specjalistyczne: kanał dla dzieci KiKa oraz kanał informacyjny Phoenix.

Nadawcy publiczni w Niemczech są ustawowo zobowiązani do wypełniania zadań programowych i realizacji misji publicznej, a ich działalność finansowana jest przede wszystkim z abonamentu. 1 stycznia 2013 r. wszedł w życie Międzylandowy Traktat o Radiofonii i Telewizji, zatwierdzony również przez Bundestag, zgodnie z którym wprowadzona została jednolita miesięczna opłata (w wysokości 17,98 euro), zarówno dla gospodarstw domowych, jak i firm, niezależnie od liczby domowników i liczby odbiorników umożliwiających korzystanie z usług medialnych. Nowe przepisy są odpowiedzią na zmiany w sposobie korzystania z mediów, a tym samym na zamykający się krąg osób objętych dotychczasową regulacją. Podział środków abonamentowych od lat odbywa się według zasady: dla nadawców regionalnych (ARD) 70%, zaś dla drugiego kanału 30%. Nad efektywnością gospodarowania przyznanymi środkami czuwa Komisja ds. Potrzeb Finansowych Nadawców (Kommission zur Ermittlung des Finanzbedarfs der Rundfunkanstalten), która obserwuje i wnikliwie analizuje sytuację nadawców publicznych, a w razie potrzeby przedstawia opinie rządom krajowym i federalnemu w sprawie podniesienia wysokości opłaty. Rozdziałem funduszy zajmuje się natomiast specjalnie do tego powołana instytucja Gebühreneinzugszentrale, która odpowiada także za skuteczne ich przekazywanie przez abonentów. Warto zaznaczyć, że spośród wszystkich krajów UE zaangażowanie społeczeństwa niemieckiego w finansowanie mediów publicznych jest najwyższe, to znaczy, że udział środków publicznych przekazanych na działalność mediów publicznych (radiowych i telewizyjnych) w stosunku do dochodu narodowego, wyrażonego wielkością PKB, wynosi najwięcej, bo 2,87 . Działalność nadawców publicznych może być również finansowana z przychodów z reklam oraz innych źródeł. Od lat 90. i czasu postępującej, stopniowej pluralizacji rynku mediów elektronicznych mocą kolejnych porozumień radiowo-telewizyjnych znacząco ograniczono jednak możliwość emisji reklam. W ramach programów Das Erste oraz ZDF nie wolno nadawać reklam po godzinie 20:00 oraz w niedzielę i święta. Pozostali nadawcy programów publicznych (np. Program Trzeci, stacje Deutschlandradio) w ogóle nie mogą czerpać jakichkolwiek przychodów ze źródeł komercyjnych. Nieco odmiennie kształtuje się system finansowania stacji Deutsche Welle, która została powołana, by propagować obraz życia politycznego, gospodarczego i kulturalnego Niemiec poza granicami – działalność nadawcy radiowo-telewizyjnego finansowana jest ze środków budżetu federalnego i dlatego, mimo iż jest członkiem ARD, podlega kompetencji federacji i rządu federalnego.

Zarówno pod względem zasobów finansowych, struktury organizacyjnej, jak i oferty programowej niemieccy nadawcy publiczni należą do największych przedsiębiorstw medialnych na świecie. Pomimo fragmentaryzacji niemieckiego rynku ZDF od lat jest najpopularniejszym kanałem telewizyjnym, a ARD zajmuje w tym segmencie trzecią pozycję (na drugim miejscu plasuje się prywatna stacja RTL). Mimo coraz częstszych słów krytyki ze strony konkurentów i zwolenników wolnorynkowych rozwiązań rynku medialnego nadawcy publiczni podkreślają zasadność swojej działalności, powołując się na obowiązujące ich wysokie standardy oraz zadania publiczne. Zgodnie bowiem z ustawodawstwem niemieckim ZDF i ARD, wzorem brytyjskiej BBC, są instytucjami publicznymi mającymi osobowość prawną, których celem jest służenie społeczeństwu poprzez informację, edukację i doradztwo oraz rozrywkę. Wypełnianie misji odbywać się ma w duchu obiektywizmu i ponadpartyjnego przekazu, z uwzględnieniem i poszanowaniem pluralizmu opinii i poglądów występujących w społeczeństwie. Innym ważnym zadaniem publicznych stacji radiowych i telewizyjnych jest zachowanie niezależności politycznej i ekonomicznej, ale przyjęty charakter obsadzania stanowisk, odzwierciedlający zasadę „podziału łupów” (por. Ociepka 2008, 106), powoduje, że często stają się one przedmiotem walki o najważniejsze stanowiska albo ingerencji w ich działalność ze strony partii politycznych. Przykładem takiego działania może być opisany w 2012 r. przez „Süddeutsche Zeitung” skandal określany w Niemczech jako afera ZDF – CSU. Jak ujawniła gazeta, Hans Michael Strepp, rzecznik bawarskiej CSU, w rozmowie z dziennikarzem programu informacyjnego publicznej telewizji ZDFheute sugerował, aby jego redaktorzy wstrzymali relację ze zjazdu Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD) w Monachium. Innym przykładem ilustrującym wpływy polityków na nadzór i kontrolę nad mediami publicznymi była głośna sprawa odwołania w listopadzie 2009 r. redaktora naczelnego ZDF, Nikolausa Brendera, w którą zaangażowany był premier Hesji Roland Koch z CDU (w zarządzie ZDF większość posiadali wówczas przedstawiciele chadecji). Ostatecznie sprawę wyjaśnić ma Trybunał Konstytucyjny, do którego w grudniu 2010 r. wniosek w tej sprawie, w imieniu swojego landu, złożył w Karlsruhe premier Nadreni-Palatynatu Kurt Beck. Wcześniej wniosek o kontrolę układu państwowego w ZDF, wobec zbyt dużego wpływu polityków na działalność gremiów kontrolnych i zarządzających mediami publicznymi, zamierzała przedłożyć partia Zielonych, która jednak nie uzyskała poparcia pozostałych partii w Bundestagu (za wnioskiem głosowała jeszcze tylko partia Die Linke).

Współczesnej pozycji nadawców publicznych zagrażają jednak nie tyle próby wpływania i oddziaływania środowisk politycznych na ich działalność, ile ogólnoświatowe tendencje związane z rozwojem technologicznym. Na rynku radiowo-telewizyjnym dostępnych jest bowiem coraz więcej stacji komercyjnych, oferujących bardzo zróżnicowaną i bogatą ofertę. Rozwijają się również coraz to nowsze formy i techniki komunikacji, co z kolei przejawia się m.in. zmianami preferencji odbiorczych (coraz więcej młodych ludzi korzysta z oferty dostępnej w Internecie, porzucając tradycyjne formy odbioru przekazu masowego). W efekcie nadawcy prywatni podważają zasadność i potrzebę istnienia subwencjonowanych mediów publicznych, których istnienie było uzasadnione jeszcze w latach 80. i na początku 90., kiedy to realizowały obowiązek podstawowego zaspokojenia potrzeb w dziedzinie radia i telewizji, tzw. Grundversorgung, w sytuacji ograniczonych możliwości technicznego odbioru przekazów. Grundversorgung oznaczało, o czym już wspomniano, również obowiązek realizacji oferty programowej zapewniającej „rzeczywistą różnorodność opinii”, w tym reprezentowanie stanowisk różnych opcji politycznych. W latach 80., właśnie ze względu na przekonanie o niechętnej postawie dziennikarzy telewizji publicznych wobec partii CDU i CSU, w ich programie wyborczym następnej dekady znalazły się propozycje szybkiego wprowadzenia na rynek mediów prywatnych. W 1986 r. federalny Trybunał Konstytucyjny wydał orzeczenie uznające dualny system radiowo-telewizyjny za zgodny z niemieckim prawodawstwem. W kolejnych latach krajowe parlamenty przyjęły nowe ustawy medialne i powołały Urzędy ds. Mediów, które, podobnie jak rady radiowo-telewizyjne mediów publicznych, mają status instytucji publicznych, składają się z przedstawicieli różnych środowisk ze wskazaniem na zachowanie reprezentacji partii politycznych i grup odgrywających szczególną rolę społeczną w danym landzie. Landesmedienanstalten czuwają nad zachowaniem pluralizmu rynku medialnego, ale również dbają o interes gospodarczy kraju związkowego, to znaczy, że w procesie koncesyjnym mogą być brane pod uwagę czynniki wpływające na poprawę warunków całej gospodarki landu, a nie wyłącznie segmentu mediów.

Wsparciem rozwoju sektora komercyjnego okazał się rozwój technologii kablowej i satelitarnej, który sprawił, że niemiecki krajobraz medialny należy dzisiaj do jednych z najbardziej zróżnicowanych i konkurencyjnych rynków w Europie. Pod koniec lat 80. premierzy krajów związkowych zezwolili na wprowadzenie pilotażowego projektu telewizji kablowej w Berlinie, Ludwigshafen-Mannheim, Monachium, Kolonii oraz Wuppertalu, który to stał się podstawą przyszłego systemu telewizji komercyjnej w Niemczech. Jako pierwsza, z początkiem 1984 r., działalność nadawczą rozpoczęła Spółka Programowa Rozgłośni Kablowych i Satelitarnych w Ludwigshafen-Mannheim, która następnie przekształciła się w stację Sat1 (dzień później wystartował RTL plus, przemianowany nieco później na RTL). Pod koniec lat 90. niemieccy widzowie mieli już do dyspozycji ponad 30 różnych programów. Obecnie tylko w ramach oferty niekodowanej Niemcy mogą odbierać 14 programów ogólnotematycznych, 37 specjalistycznych i ponad 200 programów lokalnych lub regionalnych, nadto w ramach płatnej telewizji dostępnych jest 75 kanałów niemieckojęzycznych. To sprawia, że niemiecki rynek telewizyjny jest drugim co do wielkości rynkiem na świecie, zaraz po Stanach Zjednoczonych Ameryki.

Jednocześnie, mimo zróżnicowanej i bogatej oferty programowej, niemiecki krajobraz telewizji naziemnej określa się jako system dwóch rodzin medialnych(tzw. Senderfamilien). Pierwsza z grup, należąca pierwotnie do niemieckiego potentata medialnego Leo Kircha, to grupa ProSiebenSAT.1Media AG, na ofertę której składają się programy Sat1, Pro7, N24, Kabel1 i 9Live oraz wiele innych (udział w rynku 2008: 21,6%), została przejęta w 2006 r. przez anglo-amerykański fundusz inwestycyjny Permira and Kohlberg, Kravis & Co (KKR). Drugie przedsiębiorstwo, którego udziały w całym rynku telewizyjnym wynoszą ponad 24%, należące do niemieckiego giganta medialnego Bertelsmanna, to RTL Group. Uważa się, że jest to największy nieamerykański koncern medialny na świecie, posiadający kilkadziesiąt stacji telewizyjnych i radiowych w kilkunastu krajach europejskich oraz biorący udział w globalnym przemyśle wydawniczym. W Niemczech do grupy Bertelsmanna należą m.in. programy RTL, RTL2, Super RTL, VOX, N-TV. Ze względu na ograniczenia emisji reklam w telewizjach publicznych grupy RTL i ProSiebenSAT.1 Media AG posiadają blisko 90% rynku reklamy. Mimo światowego kryzysu finansowego niemieckie grupy medialne mają się dobrze i odnotowują wzrost przychodu z reklam.

Mimo ogromnej popularności telewizji w Niemczech (przeciętny Niemiec poświęca na jej oglądanie blisko 225 minut dziennie) ważnym środkiem masowego przekazu od lat pozostaje radio. Według badań AS&S Radio GmbH z marca 2012 r., spośród 73 mln 437 tys. obywateli (powyżej 10 roku życia) radia słucha 58 mln 426 tys. osób, tj. blisko 80% populacji, poświęcając na tę czynność około 199 minut dziennie. Rynek radiowy należy przede wszystkim do nadawców publicznych, którzy przyciągają średnio 39 mln słuchaczy. Prywatny sektor jest bardzo zróżnicowany i silnie związany z federalną strukturą kraju. Obecnie istnieje 256 komercyjnych stacji radiowych, najwięcej, bo po 50 nadawców, działa w Północnej Nadrenii-Westfalii i Bawarii. W każdym landzie swój program nadaje od jednego do trzech komercyjnych rozgłośni radiowych, jednak tylko nieliczne obejmują swym zasięgiem cały kraj związkowy (wyjątek stanowią miasta o statusie kraju związkowego, np. Hamburg lub Berlin, gdzie istnieje najbardziej ostra konkurencja w tym segmencie). Do wyjątków na niemieckim rynku radiowym należą rozgłośnie o zasięgu ogólnokrajowym, takie jak Klassik Radio czy stacje JAM FM i RTL-Radio. Udziały w prywatnych radiostacjach mają w Niemczech nie tylko przedsiębiorstwa medialne działające na lokalnym rynku, ale także liczące się międzynarodowe koncerny, takie jak Bertelsmann, Axel Springer, Holtzbrinck, Burda, Bauer i WAZ. Pomimo rozdrobnienia rynku radiowego można zaobserwować trzy dominujące, obok publicznego nadawcy ARD, grupy: RTL Group posiadająca udziały w kilkunastu stacjach radiowych (ok. 20% całego rynku), Axel Springer AG posiadająca udziały w 9 stacjach radiowych (ok. 17%) oraz grupa Hubert Burda Media Holding AG posiadająca udziały w kilkunastu stacjach radiowych (łączna słuchalność ok. 13%).

Niemieckie koncerny medialne inwestują nie tylko na krajowym rynku, ale także w innych krajach Europy, co jest wynikiem wewnątrzniemieckiej polityki zapobiegania koncentracji kapitału. Podstawowym aktem regulującym sprawę konkurencji na rynku mediów jest Ustawa o przeciwdziałaniu zagrożeniom konkurencji, nad której przestrzeganiem czuwa Federalne Biuro ds. Przeciwdziałania Kartelom. Od roku 1997 r. nie ma w Niemczech ograniczeń związanych z liczbą posiadanych koncesji radiowych czy telewizyjnych, natomiast zawarta między landami umowa ma na celu zagwarantowanie pluralizmu opinii publicznej, poprzez zapobieganie zdominowaniu rynku przez jakiekolwiek przedsiębiorstwo medialne. (Przyjętym progiem jest poziom 30% oglądalności lub słuchalności w danym roku dla wszystkich posiadanych przez przedsiębiorstwo mediów lub jeśli stacje radiowe i telewizyjne, których jest właścicielem lub współwłaścicielem, osiągnęły poziom 25% oglądalności w danym roku i podmiot ten ma dominującą pozycję na rynku powiązanym z rynkiem mediów elektronicznych, np. rynek prasy codziennej, reklam radiowych, itp.). W niemieckim systemie prawnym na poziomie krajów związkowych wprowadzono także ograniczenia dotyczące koncentracji krzyżowej, czyli możliwości inwestowania przez przedsiębiorstwa prasowe w segment radiowy lub telewizyjny. Dla przykładu w Północnej Nadrenii i Westfalii koncern z dominującą pozycją na rynku prasy codziennej lub magazynów nie może posiadać większościowych udziałów u żadnego nadawcy działającego na tym samym obszarze. W wyniku tak prowadzonej polityki zachowania pluralizmu zewnętrznego rynku mediów w Niemczech od początku lat 90. przedsiębiorstwa niemieckie prowadzą intensywną ekspansję zagraniczną, inwestując głównie w otwierające się wówczas nowe rynki Europy Środkowo-Wschodniej, m.in. w Polsce. Mimo iż w Niemczech nie ma ograniczeń dotyczących udziału kapitału zagranicznego zarówno na rynku mediów elektronicznych, jak i prasy codziennej, to trzeba podkreślić, że jest to przede wszystkim rynek z dominującym kapitałem rodzimym.

Trzecim filarem niemieckiego systemu radiowo-telewizyjnego są media społeczne, określane też jako nadawcy niekomercyjni. Z reguły są to instytucje pożytku publicznego, nieemitujące reklam, takie jak rozgłośnie studenckie czy stacje religijne. W niektórych krajach związkowych, np. w Północnej Nadrenii-Westfalii, obowiązek udostępniania czasu antenowego zainteresowanym obywatelom mają również stacje komercyjne. Dla przykładu Radio Duisburg, zgodnie z postanowieniami ustawy medialnej landu, nadaje w godzinach wieczornych program pod nazwą Radio Obywatelskie (Bürgerfunk), a ponadto we wtorki emitowany jest godzinny program w języku polskim (Radio Duisburg International). W segmencie telewizyjnym funkcję mediów obywatelskich stanowią tzw. Otwarte Kanały, czyli lokalne lub regionalne stacje, których program z własnej inicjatywy i na własną odpowiedzialność produkują i realizują sami obywatele. Otwarte Kanały udostępniają bezpłatnie studia, sprzęt do nagrywania, doradztwo i pomoc techniczną, a ich wyposażeniem zajmują się krajowe Urzędy ds. Mediów.

Ważnym etapem w rozwoju systemu medialnego Niemiec jest upowszechnienie nowoczesnych technologii informatycznych, które pociągnęły za sobą zmiany w sposobie użytkowania mediów. Proces cyfryzacji radia i telewizji, który rozpoczął się w Niemczech jeszcze w ostatniej dekadzie ubiegłego stulecia, dobiegł końca już w 2009 r. Całkowite wyłączenie naziemnego sygnału analogowego nie miało jednak większego znaczenia dla niemieckich odbiorców, bowiem odsetek osób korzystających z takiego systemu odbioru wynosił zaledwie 5%, pozostałe gospodarstwa korzystały już z usług sieci kablowych i telewizji satelitarnych. Od tego też czasu obserwuje się dynamiczny wzrost zainteresowania ofertą satelitarnego nadawcy Sky Deutschland AG, należącego do australijskiego potentata medialnego Ruperta Murdocha, właściciela News Corporations. Obserwowane zmiany w sposobie użytkowania mediów, tj. odchodzenie od „tradycyjnych” mediów, mają także swe przyczyny w popularyzacji Internetu. Z danych Arbeitsgemeinschaft Online Forschung (Towarzystwo Badania Internetu) wynika, że 73% społeczeństwa niemieckiego, powyżej 14 roku życia, korzysta z tego kanału informacji regularnie. Na przestrzeni ośmiu lat, licząc do końca 2012 r., liczba internautów wzrosła w Niemczech o ok. 25%. Według badań przeprowadzonych przez ARD/ZDF-Onlinestudie większość użytkowników zwyczajowo codziennie ogląda w Internecie filmy video (z tego 29% z opóźnieniem, a 21% „na żywo”). Choć przeciętny Niemiec spędza w sieci średnio 80 minut dziennie, czyli poświęca temu medium najmniej czasu spośród wszystkich elektronicznych środków przekazu, to jednocześnie w grupie wiekowej między 14 a 19 rokiem życia właśnie Internet stanowi najważniejszy kanał informacji i rozrywki, zajmując jego użytkownikom każdego dnia około 125 minut. Rozwój nowych technologii oraz pojawienie się dziennikarstwa obywatelskiego przyniosły nowe rozwiązania prawne chroniące dobra osobiste, przede wszystkim dzieci i młodzieży. Traktat o ochronie nieletnich w mediach wprowadza obostrzenia w działalności mediów elektronicznych, zobowiązując kraje związkowe do podejmowania wspólnych inicjatyw ochrony młodych odbiorców, co czyni niemiecki system medialny jednym z „bezpieczniejszych”.

Struktura rynku radiowo-telewizyjnego w Polsce ma odmienny charakter od niemieckiego. Mimo istnienia elektronicznych mediów lokalnych i regionalnych nie można powiedzieć, że jest zregionalizowana, dominującą pozycję zajmują bowiem nadawcy ogólnokrajowi. Pierwsze instytucje medialne powstały w Polsce jeszcze w okresie dwudziestolecia międzywojennego, ich rozwój i stopniową, charakterystyczną dla Europy Zachodniej tego okresu, pluralizację rynku zahamował najpierw wybuch II wojny światowej, a następnie okres peerelowskiego reżimu, który na długie lata wprowadził model mediów państwowych. Dopiero przeobrażenia ustrojowe początku lat 90. pociągnęły za sobą zmiany także w obrębie systemu medialnego. O ile wprowadzenie polityki wolnorynkowej w sektorze prasy nie podlegało poważniejszej dyskusji środowisk politycznych i społecznych, o tyle pluralizacja rynku radiowo-telewizyjnego wywoływała spore emocje, zwłaszcza kwestie dotyczące przyszłego statusu państwowego nadawcy, Polskiego Radia i Telewizji.

Istotnym momentem dla procesu demokratyzacji polskiego rynku medialnego było przyjęcie 29 grudnia 1992 r. Ustawy o radiofonii i telewizji, znoszącej monopol państwa. Znacznie wcześniej, bo wiosną 1989 r., Sejm uchwalił ustawę o stosunkach między państwem a Kościołem katolickim, co pozwoliło na legalne uruchomienie pierwszych stacji diecezjalnych już w następnym roku. W tym samym czasie działalność rozpoczęli prywatni nadawcy, tzw. pirackie rozgłośnie wykorzystujące luki w ówczesnym prawie, oraz trzy stacje posiadające tymczasowe pozwolenia Komitetu ds. Radia i Telewizji: warszawskie Radio Zet i Radio „Solidarność” (Radio S) oraz krakowskie Radio Małopolska Fun. 6 lutego 1990 r. nadawanie rozpoczęła również pierwsza w krajach postsocjalistycznych niepubliczna stacja telewizyjna, Prywatna Telewizja Echo we Wrocławiu. Działalność prywatnych nadawców nie oznaczała jednak uporządkowania systemu radiowo-telewizyjnego. Odkładane w czasie przyjęcie ustawy regulującej ten sektor sprzyjało zamieszaniu w strukturze własnościowej, a niepewna przyszłość nie przyciągała poważnych inwestorów zagranicznych (spore kontrowersje wzbudzały na przykład inwestycje sardyńskiego biznesmena Nicola Grauso, kojarzonego z Silvio Berlusconim).

W wyniku pierwszego procesu koncesyjnego, ogłoszonego przez nowego regulatora, Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, pozwolenie na nadawanie ogólnopolskiej naziemnej telewizji otrzymała spółka Zbigniewa Solorza. Polsat był wówczas jeszcze mało znaną stacją, nadającą swój program drogą satelitarną z terytorium Holandii, o bardzo skromnym kapitale finansowym i zapleczu personalnym. Decyzja Rady wywołała prawdziwą burzę polityczną, która swój finał znalazła w sądzie, jednak bez większego powodzenia dla strony pozywającej. Z perspektywy lat decyzję KRRiT ocenia się jednak pozytywnie, bowiem ostatecznie pozwoliła na umocnienie się polskiego przemysłu medialnego w kraju oraz stworzenie większych możliwości konkurencji, także na międzynarodowym rynku (m.in. spółka Solorza podjęła inwestycje na Litwie).

Do czasu przystąpienia Polski do struktur UE zagraniczne koncerny medialne były obecne na polskim rynku tylko w charakterze partnerskim, jako współwłaściciele mniejszościowi. Dopiero od 2004 r. lawinowo rozpoczął się proces przejmowania udziałów w spółkach, między innymi niemiecka grupa Bauera przejęła całkowitą kontrolę nad ogólnokrajową stacją radiową RMF FM (i całą grupą radiową RMF), a francuska Lagardere Active Radio International nad grupą Eurozet, właścicielem ogólnokrajowego Radia Zet. Zmiany w strukturze własnościowej zaszły także w sektorze telewizyjnym, jednak miały znacznie bardziej dynamiczny i nieprzewidywalny charakter. W pierwszej kolejności do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji zgłosiła się grupa ITI, należąca do Jana Wejcherta, Mariusza Waltera oraz Bruno Valsangiacomo, właściciela ponadregionalnej stacji telewizyjnej TVN (Grupa TVN). Spółka posiadała wiele mniejszościowych powiązań kapitałowych z zachodnimi grupami medialnymi (początkowo z amerykańskim CME, a następnie skandynawską SBS Broadcasting, od której tuż przed wejściem Polski do UE odkupiła udziały w stacji), jednak to nie oni stali się udziałowcami większościowymi po 2004 r. Obserwatorzy rynku medialnego podkreślają niezwykła dynamikę przemian i wysoki stopień skomplikowania w przebiegu czynionych przez grupę inwestycji, czego wyrazem są również ostatnie zmiany w strukturze właścicielskiej. 51% akcji Grupy ITI otrzymała holenderska Strateurop International B.V., przekształcona w 2011 r. w Polish Television Holding B.V., podmiot w całości należący do International Trading and Investments Holdings w Luskemburgu, czyli grupy ITI. Z kolei w 2012 r. Grupa Canal+ zapłaciła Grupie ITI 277 mln euro za 40% udziałów w N-Vision (spółce-matce Polish Television Holding B.V), która pośrednio jest właścicielem 52,45% akcji Grupy TVN. Niepowodzeniem zakończyły się natomiast próby wejścia na polski rynek australijskiego potentata Ruperta Murdocha, który w 2008 r., po dwóch latach współpracy z regionalną TV Puls, wycofał się z inwestycji. Przeciwwagą dla zmian w strukturze własnościowej rynku telewizyjnego była stosunkowo stabilna sytuacja stacji Polsat, która niezmiennie od 1992 r. pozostaje w rękach pierwszego właściciela (Zbigniew Solorz podejmował kroki zmierzające do sprzedaży przedsiębiorstwa, jednak działania przerwała w 2002 r. informacja prasowa o korupcyjnej propozycji Lwa Rywina).

Kwestie inwestycyjne – problem koncentracji kapitału

Ekonomiczne i prawne progi wejścia do sektora medialnego praktycznie uniemożliwiają zaistnienie nowych podmiotów na rynku, stwarzają natomiast warunki dalszego wzmacniania pozycji dużych grup medialnych, przykładem czego jest sytuacja na rynku telewizyjnym. Oligopolistyczny, tj. ograniczony do niewielkiej liczby, tu – trzech nadawców naziemnych rynek stacji telewizyjnych w Polsce: publicznej TVP oraz prywatnych stacji Polsat i TVN, łącznie posiadających ponad 80% udziałów w rynku reklamy, został przeniesiony na rynek operatorów telekomunikacyjnych oraz do Internetu. Utrudnieniem kontroli stopnia przenikania się rynków nadawców i operatorów, a tym samym określaniu pozycji dominującej i zagrożeń dla zachowania konkurencji rynku usług medialnych, jest brak koordynacji zapisów prawnych między ustawami regulującymi działalność Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów i wreszcie Urzędu Komunikacji Elektronicznej, nadzorującego działania w obszarze nowych mediów. Nieco bardziej zróżnicowany krajobraz rynku radiowego, gdzie obok dużych grup mediowych działają też nadawcy niezależni (m.in. stacje kościelne, akademickie, samorządowe i prywatne, dostarczające treści skierowane do społeczności lokalnych), również nie jest wolny od zabiegów koncentracyjnych. Trudności związane z funkcjonowaniem na lokalnym rynku reklamowym doprowadziły jeszcze w latach 90. do konsolidacji kapitałowej i programowej rynku radiofonii lokalnej. O ile na początku nowego wieku na polskim rynku było ponad dziewięćdziesięciu niezależnych nadawców lokalnych, nadających głównie w dużych miastach, o tyle w ciągu kolejnych dziesięciu lat pozostała ledwie połowa. Duże grupy kapitałowe dokonały albo przejęcia spółek lokalnych, tworząc zunifikowane programy lokalne bądź regionalne, albo też, jak poczyniła to grupa Eurozet, przyjęły tzw. Pakiety Niezależnych, tzn. zawarto umowy o współpracy programowej i reklamowej. Do usieciowienia doszło także w sektorze lokalnej telewizji, kiedy w 1995 r. siły połączyli nadawcy z zachodniej części kraju, tworząc sieć TV Odra (trzy lata później rozpoczęto retransmisję Naszej Telewizji, przemianowanej później na TV4), którą następnie wykupiło przedsiębiorstwo Polskie Media, należące do Zbigniewa Solorza. Poza siecią działa obecnie tylko trzech lokalnych nadawców naziemnej telewizji.

Konkurencję na rynku medialnym zaostrzył dodatkowo rozwój technologiczny. Cyfryzacja telewizji naziemnej, mobilizując nadawców do zwiększenia nakładów na inwestycje w ofertę programową oraz wydatków na promocję, przyczyniła się do osłabienia ogólnej kondycji finansowej przedsiębiorstw. Zjawiskiem dodatkowo utrudniającym funkcjonowanie w coraz to bardziej konkurencyjnym środowisku okazał się również światowy kryzys gospodarczy, który w pierwszych latach znacząco wpłynął na niski stan przychodów nadawców ze źródeł komercyjnych (reklamy). Szczególnie negatywnie odbił się na sytuacji nadawców publicznych, którzy od dłuższego już czasu borykali się z poważnymi problemami finansowymi, generując przede wszystkim coraz większy deficyt. Ustawa o radiofonii i telewizji z 1992 r. umożliwiła nadawcom publicznym finansowanie działalności z dwóch źródeł: abonamentu oraz reklamy. Przyjęte zasady finansowania i zarządzania spółkami doprowadziły do sytuacji, w której nadawcy stali się podmiotem gry rynkowej (w 2011 r. środki abonamentowe stanowiły jedynie 12% przychodów TVP) i przedmiotem gry politycznej. Dla przyszłości zwłaszcza Telewizji Polskiej szczególnie niekorzystny okazał się udział grup politycznych w procesie kierowania działalnością nadawcy, jak i przyjęty system kontroli organu regulującego. KRRiT, której struktura odzwierciedla istniejący układ sił politycznych w parlamencie, powołuje rady programowe nadawców publicznych (dziesięciu członków reprezentuje ugrupowania polityczne, a pięciu powołuje się z grona ekspertów), przeprowadza konkursy na członków rad nadzorczych (do rad wchodzą również kandydaci powołani przez ministra kultury i ochrony dziedzictwa narodowego oraz ministra skarbu) oraz powołuje zarządy i prezesów publicznych spółek. W zamyśle powołanie takich instytucji miało uchronić nadawców przed bezpośrednią presją podmiotów polityki, jednakże z czasem obowiązującą stała się zasada spoils system, inaczej zasada „łupu wyborczego” (czyli zwycięzca wyborów „bierze wszystko”), wskutek której wspomniane organy utraciły swe selekcyjne właściwości, przenosząc zasadę parytetu politycznego na grunt codziennej działalności. Praktyka lat 90. i pierwsze lata następnej dekady wykazały, że przyjęty model mediów publicznych daleki był od pierwotnych założeń instytucji użyteczności publicznej, wspierającej procesy demokratyzacyjne w państwie. Eskalacja partiokracji nadawców publicznych nastąpiła w latach 2005-2007, kiedy w okresie rządów koalicji Prawa i Sprawiedliwości, Ligii Polskich Rodzin oraz Samoobrony nie tylko najważniejsze stanowiska w spółkach obsadzono przedstawicielami koalicji, ale, wprowadzając zmiany w ustawie z 1992 r., pozbawiono opozycji możliwości posiadania swego reprezentanta w KRRiT (wówczas po raz pierwszy skład Rady stanowili wyłącznie przedstawiciele koalicji rządzącej), redukując liczbę członków z dziewięciu do pięciu. Napięcia polityczne i społeczne, jakie wywołały działania związane z „zagrabianiem” stanowisk w TVP, rozładowała dopiero w 2010 r. decyzja prezydenta Bronisława Komorowskiego o odrzuceniu sprawozdania rocznego z działalności KRRiT, co skutkowało nowym składem personalnym instytucji, pociągającym za sobą także zmiany w składach osobowych spółek publicznych. Tym razem, jak deklarowano, kluczem przy obsadzaniu stanowisk miały być doświadczenie i wiedza w dziedzinie mediów. W trakcie samego procesu powoływania nowych członków nie zabrakło jednak miejsca dla sympatyków ugrupowań politycznych, przede wszystkim związanych z rządzącą koalicją Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Telewizja Polska oraz spółki Polskiego Radia od czasu przekształcenia w 1994 r. z nadawcy państwowego w instytucje publiczne wciąż zajmują dominującą pozycję na rynku mediów elektronicznych, choć ich udział systematycznie maleje. TVP dzięki dwóm ogólnokrajowym programom oraz jednemu regionalnemu (początkowo realizowanemu przez poszczególne regionalne oddziały, a następnie wspólnie jako TVP3; obecnie program ogólnoinformacyjny TVP Info) pozostawała liderem także na rynku reklamy. Dopiero z początkiem nowego wieku, wskutek zaostrzającej się konkurencji programowej ze strony nadawców prywatnych (w tym czasie pojawili się również operatorzy satelitarni Wizja TV i Cyfra+ oferujący programy w języku polskim), przełamano monopol TVP. Dostosowywanie się tego nadawcy do wymogów gospodarki rynkowej, połączone z systematycznym spadkiem wpływów z abonamentu, wpłynęło z kolei na komercjalizację oferty programowej. Nadawca, tłumacząc się pogarszającą się sytuacją finansową, przeniósł „misyjne” gatunki najpierw do tak zwanych nocnych pasm ogólnokrajowych programów, a następnie do tworzonych kanałów specjalistycznych (TVP Kultura, TVP Historia, TVP Sport, TVP Rozrywka, TVP ABC). W dobie naziemnej telewizji cyfrowej dostęp do oferty tematycznej będą mieli wszyscy obywatele (nie jak wcześniej – wyłącznie klienci sieci kablowych i satelitarnych). Medioznawcy podkreślają, że jednym z podstawowych warunków działania nadawcy jako instytucji użyteczności publicznej jest powszechny i nieograniczony dostęp odbiorców do oferty. Chociaż pod koniec pierwszej dekady wieńczącej okres transformacji systemowej do sektora publicznego należała ponad połowa widowni (51,1%), a w 2012 r. już tylko nieco ponad 31%, to biorąc pod uwagę zachodzące zmiany w całym rynku: pluralizację i fragmentaryzację sektora, globalizację nadawców i przekazów medialnych, konwergencję mediów, zmiany preferencji odbiorczych itp., sytuacja Telewizji Polskiej wydaje się nie najgorsza, a przynajmniej analogiczna do trendów na rynkach zachodnioeuropejskich. TVP1, czyli główny sztandarowy program publicznego nadawcy, wciąż jest najchętniej wybieranym spośród dostępnej oferty, drugi kanał TVP2 zajmuje już czwartą pozycję (po Polsacie i TVN), zaś trzeci TVP Info jest najpopularniejszym programem informacyjnym w Polsce (4,4%). Nieznacznym zainteresowaniem cieszą się natomiast programy tematyczne telewizji publicznej, takie jak TVP Polonia, TVP Kultura czy TVP Historia (w sumie nadawca posiada sześć kanałów tematycznych oraz współtworzy telewizję BIEŁSAT, skierowaną do mieszkańców Białorusi), których poziom oglądalności nie przekracza progu 1%. W znacznie trudniejszej sytuacji jest Polskie Radio, tworzące cztery programy ogólnopolskie i program dla zagranicy wraz ze spółkami regionalnymi nadającymi siedemnaście programów, które łącznie przyciągają nieco ponad jedną czwartą audytorium.

Rynek radiowy w Polsce należy do największych i najbardziej konkurencyjnych w Europie Środkowo-Wschodniej. Obok oferty nadawcy publicznego dostępnych jest blisko trzysta programów radiowych, w tym trzy ogólnokrajowe. Struktura własnościowa rynku wskazuje na przewagę kapitału europejskiego nad polskim, a wspomniane już grupy RMF i Eurozet daleko w tyle pozostawiają polskich przedsiębiorców, Agorę i Time. Rynek zdominowany jest przez stacje ogólnokrajowe RMF FM (26%) i Radio Zet (16,2%), nadające program uniwersalny. Trzecia ogólnopolska stacja Radio Maryja, jako nadawca społeczny rozpowszechniający program o charakterze społeczno-religijnym, poruszający zagadnienia wiary chrześcijańskiej oraz problemy społecznej nauki Kościoła Katolickiego, ma niewielki i niezmienny od lat udział w rynku na poziomie 2-3%. Ważną częścią polskiego rynku radiowego są również nadawcy ponadregionalni, którzy oferują już wyspecjalizowany program. Do ścisłego grona należą RMF Classic z muzyką klasyczną, Chilli Zet i Radio PiN (grupa Polsat) z muzyką jazzową i chillout, Eska ROCK z muzyką rockową (Time) oraz informacyjno-publicystyczne Pierwsze Radio Informacyjne TOK FM (Agora). Największą jednak grupę stanowią stacje o zasięgu lokalnym, których większość działa w ramach sieci, np. RMF MAXX, ESKA, Złote Przeboje, Plus.

Pomimo wielu czynników wpływających na zmianę preferencji odbiorczych użytkowników mediów, radio i telewizja wciąż pozostają najpopularniejszymi środkami masowego przekazu. Każdego dnia radia słucha blisko 80% Polaków, poświęcając tej czynności średnio 4 godziny i 29 minut. KRRiT zauważa jednak, że z każdym rokiem następuje spadek udziału w słuchalności i czasu słuchania programów radiowych, głównie stacji o zasięgu ogólnokrajowym. Programy ponadregionalne zaznaczają w tym względzie przyrost. Systematyczny wzrost czasu poświęcanego na odbiór medium odnotowuje telewizja, będąca najpopularniejszym środkiem masowego przekazu na świecie. Polska znajduje się w czołówce państw (po Stanach Zjednoczonych i Włoszech), w których temu medium poświęca się najwięcej czasu, ponad 4 godziny dziennie. Telewizja, zwłaszcza dla osób starszych, stanowi obok radia główne źródło informacji i rozrywki (odmiennie sytuacja kształtuje się w grupie młodych ludzi, dla których to Internet jest podstawowym źródłem). Wzrost zainteresowania telewizją nieodłącznie związany jest z coraz bogatszą ofertą programową nie tylko naziemnych stacji, lecz także coraz liczniejszej grupy operatorów kablowych i satelitarnych, z których usług korzysta już ponad 80% polskiego społeczeństwa (mimo iż w 2011 r. z analogowego systemu telewizji naziemnej korzystało niespełna 18% polskich rodzin, to krajowy regulator przestrzega przed zjawiskiem wykluczenia cyfrowego, które może realnie wystąpić w Polsce po całkowitym wyłączeniu sygnału analogowego w 2013 r.).

W Polsce powszechny proces cyfryzacji rozpoczęto z opóźnieniem w stosunku do innych krajów europejskich, a obowiązujące regulacje w tym zakresie pochodzą jeszcze z „ery analogowej”. W dalszym ciągu podstawą funkcjonowania mediów elektronicznych w Polsce jest przede wszystkim Ustawa o radiofonii i telewizji z 1992 r., a regulacją i nadzorem sektora audiowizualnego zajmuje się KRRiT, do której kompetencji nie zalicza się bezpośrednio działalności związanej z nowymi technologiami, uprawnienia w tym względzie posiada Urząd Komunikacji Elektronicznej.

Podsumowanie

Biorąc pod uwagę rozwój technologii, polski i niemiecki system medialny podlegają ogólnoświatowym tendencjom, a tym samym upodabniają się do klasycznego modelu liberalnego (w ujęciu Hallina i Manciniego). Dawne monopole państwowe w dziedzinie elektronicznych środków masowego przekazu, zastąpione w latach 80. i 90. systemami dualnymi, dziś poddają się rynkowym mechanizmom. Proces pluralizacji podmiotowej, prowadzący z kolei do różnorodności przedmiotowej oferty medialnej, wzmacnia pozycję odbiorców jako decydentów zawartości treści przekazów. W ten sposób systemy medialne, do tej pory ściśle powiązane z systemami politycznymi, stają się w większym stopniu niezależne od instytucji politycznych, bardziej natomiast zależne od reguł rynkowych. Współczesne rynki medialne Polski i Niemiec, mimo historycznie uwarunkowanych odmienności systemowych, mają coraz więcej wspólnego. Przede wszystkim należy podkreślić współwystępowanie silnych mediów komercyjnych, których ekspansywna działalność prowadzi do tworzenia się oligopoli (czyli sytuacji, kiedy rynek zdominowany jest przez kilku dużych nadawców). Wspólnemu dla obu rynków zjawisku koncentracji towarzyszy proces przenikania kapitału. Zatrzymana ustawami antykartelowymi akumulacja na niemieckim rynku medialnym znalazła ujście w latach 90. w inwestycjach zagranicznych, m.in. w Polsce. Tym samym niewykształcony wówczas system regulacji polskich mediów pozwolił na zdominowanie rynku prasowego, przede wszystkim czasopism kolorowych, przez niemieckie grupy medialne (trzeba jednak zauważyć, że u progu lat 90. rynek ten wymagał potężnych nakładów finansowych, a takich wówczas żaden polski przedsiębiorca nie posiadał). Z kolei rynek radiowo-telewizyjny oparł się takim działaniom za sprawą przyjętych przepisów, które do czasu przystąpienia Polski do UE chroniły rodzimy kapitał. Ponieważ niemiecki rynek miał zdecydowanie więcej czasu niż polski na ukształtowanie silnego rynku krajowych przedsiębiorstw, zagraniczne podmioty obecne są na nim w stosunkowo niewielkim stopniu (mniejszym na rynku prasy oraz nieco większym w sektorze telewizyjnym). Zarówno w Polsce, jak i w Niemczech informacje o przejmowaniu krajowych firm medialnych przez zagranicznych inwestorów budzą spore emocje. W przypadku drugiego z krajów opinia publiczna reaguje jednak zdecydowanie ostrzej, co można tłumaczyć tym, iż znacznie rzadziej takie sytuacje miały tam miejsce, tymczasem w Polsce w latach 90. i kolejnych dochodziło do częstych zmian w strukturze własnościowej, głównie za sprawą inwestorów zagranicznych.

Kluczowym elementem obydwu systemów medialnych są media publiczne. W Niemczech ich struktura i organizacja odpowiada przyjętemu po II wojnie światowej modelowi politycznemu, opierającemu się na zasadzie kompromisu i podziale władzy zgodnie z interesem społecznym, rozumianym również jako interes polityczny. W Polsce media publiczne ukształtowały się dopiero w połowie lat 90., niosąc na sobie ciężar doświadczeń okresu komunizmu, kiedy media bezpośrednio poddane były władzy. Przyjęte rozwiązania prawne, choć gwarantują niezależność instytucjonalną, to jednocześnie nie chronią nadawcy przed próbami wpływania i oddziaływania na media przez siły polityczne. Paralelizm polityczny charakterystyczny jest dla obydwu systemów medialnych, z tym że w przypadku niemieckim ma on charakter incydentalny i coraz słabszy, natomiast w polskim jest codzienną praktyką (można jednak zaryzykować stwierdzenie, że od 2010 r. paralelizm ten jest słabnący). W Niemczech nadawcy publiczni zostali też praktycznie wyłączeni z gry rynkowej poprzez stabilny system finansowania ze źródeł publicznych. Tymczasem w Polsce media te balansują pomiędzy narzuconą im misją programową a komercyjnymi zabiegami, stanowiącymi główne źródło finansowania ich działalności. Z tego powodu – choć wspólnym mianownikiem pozostaje fakt, że zarówno w Niemczech, jak i Polsce nadawcy publiczni wciąż cieszą się dużą popularnością – nie można stwierdzić, że w obu państwach media te pełnią jednakowe zadania wobec społeczeństwa.

Paralelizm polityczny obecny jest również w sektorach prasowych obydwu państw, jednak w Niemczech rozumiany jest jako forum debaty politycznej dla reprezentacji różnych grup społecznych, politycznych, ekonomicznych czy kulturowych, natomiast w Polsce częściej jako narzędzie wpływania i oddziaływania na postawy społeczne. Należy przy tym zauważyć, że w podobny, instrumentalny sposób traktowano prasę także w Niemczech w początkowym okresie formowania się systemu demokratycznego. Współcześnie orientacje polityczne dają się zauważyć raczej poprzez dobór informacji i akcentowanie określonych aspektów w relacjach niż w wyniku bezpośredniego komentarza. Cechą charakterystyczną ogólnoniemieckiej prasy jest pluralizm zewnętrzny, to znaczy zróżnicowanie ideologiczne poszczególnych tytułów, natomiast w przypadku sektora lokalnego należy mówić o pluralizmie wewnętrznym, oznaczającym, iż każda gazeta przedstawia stanowiska wszystkich najważniejszych partii. Wąska identyfikacja i sympatyzowanie dziennikarzy z określonymi partiami politycznymi są zjawiskiem coraz rzadszym, dlatego mówi się o profesjonalizacji tego zawodu w Niemczech. W polskim dziennikarstwie wciąż łatwo rozpoznawalne są sympatie polityczne i ideologiczna tożsamość mediów. Pluralizmowi światopoglądowemu nie sprzyja mała liczba dzienników, zarówno w segmencie ogólnokrajowym, jak i lokalnym, toteż nie można mówić o występowaniu pluralizmu zewnętrznego, jak i wewnętrznego.

Mimo różnic współczesne systemy medialne w Polsce i Niemczech mają coraz więcej wspólnego, nie tylko z uwagi na obecność niemieckiego kapitału na polskim rynku, który nie pozostaje obojętnym na charakter tych mediów, lecz także z uwagi na coraz liczniejsze płaszczyzny porozumienia i punkty odniesienia w rozwoju obydwu systemów. Oba kraje są członkami UE i Rady Europy, odwołują się do tych samych wartości, których wyrazem jest wspólna europejska polityka, również w dziedzinie środków masowego przekazu. Podejmowane w ramach obu wspólnot działania zmierzają w stronę budowania jednolitego, silnego rynku europejskich mediów, charakteryzującego się obecnością nadawców publicznych realizujących ważne społecznie zadania. W dobie rewolucji technologicznej, nieuznającej terytorialnych granic, istotą wspólnie prowadzonej europejskiej polityki medialnej jest podtrzymywanie różnorodności i tożsamości kulturowej, tak narodów, jak i całej wspólnoty.

 

Bibliografia

J. Braun, Potęga czwartej władzy, Warszawa 2005.

R. Filas, Dwadzieścia lat przemian polskich mediów (1989-2009) w ujęciu periodycznym, [w:] „Zeszyty Prasoznawcze” nr 3-4 (203-204), Kraków 2010.

D. Grzelewska, R. Habielski, A. Kozieł, J. Osica, L. Piwońska-Pykało, F. Skwierawski, Prasa, radio i telewizja w Polsce. Zarys dziejów, Warszawa 1999.

D. C. Hallin, P. Mancini, Systemy medialne. Trzy modele mediów i polityki w ujęciu porównawczym, Kraków 2007.

J. Hardy, Western Media Systems, Routledge 2008.

K. W. Janoś, Rynek prasy codziennej w Republice Federalnej Niemiec, [w:] J. W. Adamowski, A. Jaskiernia (red.), Systemy medialne w XXI wieku. Wspólne czy różne drogi rozwoju?, Warszawa 2012.

H. J. Kleinsteuber, Germany, [w:] M. Kelly, G. Mazzoleni, D. McQuail (red.), The Media in Europe. The Euromedia Handbook, Sage Publications 2004.

W. M. Kolasa, J. Jarowiecki, Najważniejsze polskie gazety do wybuchu pierwszej wojny światowej w kontekście zabezpieczenia ich dla potomnych (charakterystyka, badania, zasoby), [w:] A. Chachlikowska, A. Jazdon (red.), Gazety: zasoby, opracowanie, ochrona, digitalizacja, promocja/informacja: materiały z międzynarodowej konferencji naukowej, Poznań, 19-21 października 2006, Poznań 2006.

K. Konarska, Polski system medialny w globalnej przestrzeni nowych technologii, [w:] Przemiany świata mediów, „Dziennikarstwo i media” nr 3, Wrocław 2012.

B. Ociepka, M. Ratajczak, Media i komunikowanie polityczne. Niemcy, Austria, Szwajcaria, Wrocław 2000.

B. Ociepka, System medialny Niemiec, [w:] J. W. Adamowski (red.), Wybrane zagraniczne systemy medialne, Warszawa 2008.

E. Stasiak-Jazukiewicz, Uwarunkowania rozwoju mediów elektronicznych w Niemczech, [w:] J. W. Adamowski, A. Jaskiernia (red.), Systemy medialne w XXI wieku. Wspólne czy różne drogi rozwoju?, Warszawa 2012.

 

Konarska, Katarzyna, dr, adiunkt w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego. Zainteresowania badawcze: systemy medialne współczesnego świata, komunikacja społeczna, media a polityka, oddziaływanie mediów na systemy polityczne, public relations oraz reklama i marketing polityczny. Ostatnie publikacje: Media publiczne w dobie cyfrowego przekazu globalnej ery, [w:] Komunikowanie masowe i polityka medialna w epoce globalizacji i cyfryzacji – aspekty międzynarodowe, (red.) J. Adamowski, A. Jaskiernia, Warszawa 2013; Colloquia Anthropologica et Communicativa. V 7, Wszechświat, bezład, pustka (red. wspólnie z Małgorzatą Czapigą), Wrocław 2014; Koniec czwartej władzy, początek bezładu społecznego? [w:] Colloquia Anthropologica et Communicativa. V 7, Wszechświat, bezład, pustka, Wrocław 2014; Globalisation, Local Media Markets and the Media Regulatory Systems of the Countries of Central and Eastern europe: Main Aspects, [w:] Media, Power and Empowerment, (red.) T. Pavlickova, I. Reifova, Cambridge Scholars Publishing 2014.

 

35345