Ilona Rodzeń

Polska i niemiecka popkultura – wzajemne postrzeganie

Polska i niemiecka popkultura – wzajemne postrzeganie


Humor łagodzi obyczaje – tak można by sparafrazować popularne powiedzenie po zapoznaniu się z treścią telewizyjnych programów rozrywkowych. Z jednej strony łagodzi dosadność przekazu, z drugiej przez swą niedookreśloność pozwala przesuwać granice tego, co dopuszczalne i akceptowalne w przestrzeni publicznej. Żarty prezentowane w mediach momentami wykraczają poza ramy przyzwoitości i poprawności politycznej, ale właśnie o to chodzi. Wyśmianie i uwypuklenie cech – czy to grupy społecznej, czy narodu własnego bądź innego, szczególnie tych negatywnych, podobnie jak ukazanie rzeczywistości w krzywym zwierciadle, jest domeną kabaretów i programów rozrywkowych.

W Polsce bardzo dużą popularnością cieszą się audycje, w ramach których występują różne kabarety, nie zaś wyłącznie jeden. Programy tego typu przeżywają w ostatnich latach prawdziwy renesans. Wokół wielu grup kabaretowych gromadzi się spora społeczność fanów, która zapełnia sale widowiskowe podczas występów na żywo, a dzięki jej amatorskim nagraniom większość występów można obejrzeć w Internecie. Natomiast w Niemczech dużo większą popularnością cieszą się tzw. stand-up comedy’s, czyli monologi wygłaszane przez jednego komika, a także talk shows typu late-night. Do programów rozrywkowych przygotowuje się także skecze, ale są one raczej nagrywane wcześniej i prezentowane w formie osobnych filmików.

Jednym z najlepiej znanych niemieckich komików jest Harald Schmidt. Mówi się, że to on wprowadził na niemieckie salony tzw. Polenwitze, czyli dowcipy o Polakach. Prezentował je głównie w słynnym programie late-night-show: Die Harald Schmidt Show, emitowanym na antenie Sat1 w latach 1995-2003 (jego emisja została niedawno wznowiona). Tylko w pierwszych dwudziestu odcinkach programu pojawiło się aż 18 takich żartów. Polacy pojawiają się w nich właściwie we wszystkich możliwych stereotypowych rolach – przede wszystkim jako złodzieje samochodów oraz alkoholicy (→ polnische Wirtschaft). To właśnie Schmidt jest twórcą słynnego powiedzenia: „Jedź do Polski, twój samochód już tam jest”, żartował też m.in., że „katolicy piją więcej alkoholu niż muzułmanie. Nic dziwnego, skoro Polak jest papieżem”, a także, że „każdy Polak może kraść, bo konstytucja tego nie zabrania” (za: „Wprost” 19.11.2006). Wśród dowcipów znalazł się również i taki: „Brytyjska królowa pojechała do Polski. Myślałem, że podczas wizyty nosiła naszyjnik. Nic takiego! To była brosza przykuta łańcuchem! Pięć tysięcy policjantów postawiono na nogi dla jej bezpieczeństwa. Dwóch pilnowało, żeby nikt nie ukradł królowej z broszką, reszta – samolotu” (za: „Wprost 19.11.2006). Schmidt sparodiował także reklamę samochodów marki Audi: polski ambasador przyjechał na spotkanie z innymi ambasadorami lawetą, na której znajdowały się ich ukradzione wcześniej auta. Inne jego dowcipy to: „Cztery kłamstwa w ośmiu słowach: uczciwy Polak jedzie trzeźwy własnym autem do pracy”; „Po czym poznać, że Polacy są w okolicy? Cyganie ubezpieczają swoje mienie”; „Jaka jest dobra strona zimnych dni? Polacy trzymają ręce w kieszeniach”; czy też: „Jaka jest różnica między polskim weselem a pogrzebem? Na pogrzebie jest o jednego zapitego mniej” (za: „Wprost” 19.11.2006). Schmidt opowiadając żarty o Polakach jako złodziejach, alkoholikach i ludziach bardzo religijnych bazował głównie na negatywnym stereotypie → polnische Wirtschaft.

W wywiadzie dla „Wprost” Schmidt mówił: „Proszę mi wierzyć, prawdziwym powodem mojego dowcipkowania z Polaków było to, że potrafię naśladować polski akcent. Skutek wywołany moją satyrą mnie zaskoczył i gdy spostrzegłem, w jakim kierunku się to rozwija, zaprzestałem. Generalnie zrobiono z muchy słonia. Zresztą większość kawałów dotyczyła kradzieży aut” („Wprost” 26.12.2007). Zaznaczył też, że w Niemczech opowiada się żarty o różnych narodach, a tylko Polacy są na nie tak bardzo wyczuleni. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że Polacy często emocjonalnie reagowali na żarty Schmidta. W tej sprawie interweniował nawet polski ambasador w Berlinie. Co ciekawe, w późniejszych latach innym komikom polska opinia publiczna pozwalała na dużo więcej. Przyczyn ostrej krytyki pod adresem niemieckiego showmana można upatrywać m.in. w ówczesnej sytuacji Polski na arenie międzynarodowej – państwa, które dopiero niedawno wyszło spod wpływów Związku Radzieckiego i aspirowało do stowarzyszenia z zachodnioeuropejskimi instytucjami międzynarodowymi. Polska starała się wtedy o przystąpienie do Unii Europejskiej, co Niemcy postrzegali raczej w kategoriach zagrożenia, szczególnie dla swojego rynku pracy. Był to też czas, kiedy relacje polityczne z Niemcami nie zawsze układały się po myśli Polaków.

To, za co Polacy tak bardzo nie lubią Schmidta, uchodzi na sucho Steffenowi Möllerowi, znanemu w Polsce kabareciarzowi, aktorowi i konferansjerowi. Być może wynika to z faktu, że Möller zawsze starał się nie przekraczać granic dobrego smaku.

Gdy po raz pierwszy przyjechał do Polski w 1993 r. na kurs językowy, uważał ją za niezmiernie „egzotyczny” kraj. Rok później osiadł w nim na stałe i – jak żartuje – mieszka nad Wisłą „dobrowolnie”. W 2001 r. zajął drugie miejsce w organizowanym w Krakowie ogólnopolskim festiwalu kabaretów PAKA. Jednak największą popularność zdobył dzięki uczestnictwu w emitowanym na antenie TVP 2 w latach 2003-2008 talk-show Europa da się lubić. Brali w nim udział obcokrajowcy, którzy wymieniali się doświadczeniami z życia w Polsce i odnosili je do realiów panujących w swej ojczyźnie. W programie porównywano m.in. zwyczaje związane z różnymi świętami, narodowe i regionalne zamiłowania kulinarne, sport i kulturę popularną czy różne aspekty codziennego życia, jak np. przepisy ruchu drogowego. Möller brał udział w programie przez cały czas jego emisji, a sympatię widzów zyskał m.in. swoim talentem kabaretowym. Równocześnie Möller grał w popularnym serialu M jak miłość rolę Stefana Müllera, niemieckiego rolnika, który chciał kupić w Polsce ziemię pod uprawę. Początkowo nie spotkał się z aprobatą lokalnych mieszkańców – co dobrze oddaje polskie obawy związane z niemiecką chęcią wykupienia polskiej ziemi, roszczeniami, o których co jakiś czas informują media. Kiedy już zyskał sympatię filmowych sąsiadów, jego postać zagościła w serialu na dobre. Udział w tej produkcji dał Möllerowi dużą rozpoznawalność, również dlatego, że od kilku lat M jak miłość jest najchętniej oglądanym polskim serialem (jego widownia sięgała nawet 10 mln widzów).

Po zakończeniu emisji programu Europa da się lubić Möller angażował się w inne inicjatywy, często gościł także w programach rozrywkowych i kabaretowych, gdzie w formie monologów typu stand-up opowiadał o swoich przeżyciach i spostrzeżeniach dotyczących Polski i Niemiec. Jego zdaniem według Polaków typowy Niemiec jeździ mercedesem, ma piwny brzuszek, jest nudny i zupełnie pozbawiony poczucia humoru (Steffen Möller o Polsce i Niemczech, http://www.youtube.com/watch?v=6NyLZnMgRJw&feature=related 22.10.2012). Natomiast u Polaków dziwi go skłonność do przesądów, bardzo długie pożegnania i nadmierne prawienie sobie komplementów. Podziwia w nich za to talent do improwizacji oraz umiejętność połączenia Wschodu i Zachodu, co ujął jako „mieszankę słowiańskiej serdeczności, gościnności i uprzejmości zmieszaną z pełnym absurdu angielskim humorem” (http://www.youtube.com/watch?v=0Laf6zGPAEs&feature=related 22.10.2012). Wyraźnie nawiązał w ten sposób do stereotypu → polnische Wirtschaft, a szczególnie tego segmentu znaczeniowego, który eksponuje polski irracjonalizm, emocjonalność oraz spontaniczność, a także silne uleganie wpływom kościoła i zabobonność („zacofanie”), do czego nawiązał ponownie w swoich książkach o Polsce: wydana w 2009 r. Polska da się lubić, Viva Polonia. Als deutscher Gastarbeiter in Polen (Viva Polonia. Jako niemiecki gastarbeiter w Polsce) oraz Expedition zu den Polen: Eine Reise mit dem Berlin-Warszawa-Express (Ekspedycja do Polaków. Podróż ekspresem Berlin-Warszawa) z roku 2012. Za swój wkład w przełamywanie barier między Polakami i Niemcami został odznaczony niemieckim Krzyżem Zasługi i polską Odznaką Honorową „Bene Merito” przyznawaną za działalność wzmacniającą pozycję Polski na arenie międzynarodowej.

Möller robi karierę także w swoim ojczystym kraju. Występuje gościnnie w różnych programach rozrywkowych, w kabaretowej formie promuje na żywo swoje książki. W 2010 r. wraz z Kurtem Krömerem na zlecenie telewizji 3Sat nakręcił tzw. film drogi, zatytułowany Polen für Anfänger (Polska dla początkujących). Jest to połączenie filmu dokumentalnego i reportażu z 10-dniowej podróży przez Polskę czerwonym, zdezelowanym maluchem (który naprawdę psuje się podczas realizacji filmu). Podróż jest świetną okazją, by Möller, niejako ekspert do spraw polskich, wyjaśniał swemu towarzyszowi, który o Polsce wie tylko, że jest tam tania benzyna, różne zawiłości życia w kraju nad Wisłą i specyfikę polskiej mentalności. Konwencja tego filmu oparta jest na dekonstruowaniu negatywnych stereotypów. Udało się to częściowo. Podczas podróży okazuje się bowiem, że Warszawa jest wielkim, nowoczesnym miastem, a Polacy nie są aż tak konserwatywni, jak jawią się w niemieckim stereotypie. Film zawiera również kilka fragmentów o charakterze edukacyjnym, opowiadających o języku, przesądach, kobietach, religijności (np. o kulcie maryjnym) czy historii. Z zamierzenia stereotypy pojawiają się w fabule po to, by twórcy mogli pokazać, że nie są prawdziwe. Mowa jest np. o tym, że Polki są bardzo ładne (Š piękna Polka), ale też przedsiębiorcze – w żadnym innym kraju w Unii Europejskiej nie ma aż tylu kobiet, które założyły własną firmę. Mimo to pewnych negatywnych nawiązań nie udało się uniknąć. Przeciętny niemiecki odbiorca dowie się z tego filmu, że Polacy są bardzo gościnni, żyją w wielopokoleniowych i wielodzietnych rodzinach, są bardzo konserwatywni i przywiązani do tradycyjnych wartości. Wszystkie te cechy wcale nie muszą być pozytywnie wartościowane, a do tego stanowią również elementy stereotypu polnische Wirtschaft.

Tak jak Möller odniósł sukces w Polsce, tak komik Marek Fis (a właściwie Wojciech Oleszczak) jest aktualnie jednym z najpopularniejszych, a zarazem najbardziej kontrowersyjnych Polaków za Odrą. Swoją karierę rozpoczął w 2006 r. od zajęcia drugiego miejsca w konkursie dla artystów kabaretowych. Na swoje występy ubiera się w charakterystyczne szare spodnie dresowe i czerwoną koszulkę z polskim godłem, uosabiając tym samym postać kreowanego przez siebie stereotypowego Polaka – wypisz, wymaluj, jak go widzą Niemcy (amalgamat stereotypu „robola”, nacjonalisty i fanatyka religijnego, a więc „zacofańca”). Przedstawia się i występuje pod szyldem: „Ostblocklatino. Ein Pole legal in Deutschland” (Macho z bloku wschodniego. Polak legalnie w Niemczech), a w swoich wypowiedziach używa najpopularniejszego wulgarnego polskiego przerywnika „kurwa”. Specjalizuje się w tzw. stand-up comedy (w swoim przebojowym monologu cieszy się m.in., że nareszcie może dopasować twarze do samochodów, które już znajdują się w Polsce), ale występował także podczas audycji Fun Club na antenie telewizji RTL 2. Na potrzeby tego programu przygotował dłuższe skecze parodiujące różne reality shows.

Fabuła kultowego już skeczu Pole sucht Frau (Polak szuka żony) wzorowana była na popularnych w Niemczech programach typu doku-soap (formuła łącząca reality show z serialem dokumentalnym), w których zwykli ludzie z pomocą ekipy telewizyjnej szukali swojej „drugiej połówki”. W takiej trudnej sytuacji życiowej znalazł się także Marek – hodowca kóz, mieszkający wśród swoich zwierząt w zabłoconym baraku postawionym na środku pola – idealnie wpisujący się w obraz Polaka jako zaniedbanego wieśniaka, o którym mówi stereotyp polnische Wirtschaft. Kandydatka na żonę, Ewa, bankrutka z miasta, musi jednak rywalizować o uczucia Marka z jego ulubioną kozą, Żubrówką. Potencjalny mąż również nie stanowi ideału mężczyzny.

Inną odsłoną pomysłów Fisa był skecz Polen sucht den Superstar – parodia popularnego talent show. Główny bohater, Marek, zgłasza się do programu, by za nagrodę dla zwycięzcy kupić na czarnym rynku nerkę dla swojego brata, który jako dziecko wpadł do beczki z samogonem pędzonym przez ich dziadka. Mirek ma z tego powodu stale od 3 do 5 promila alkoholu we krwi, czego ponoć zazdrości mu cała Polska. Talentem Marka jest natomiast jednoczesne włamywanie się do samochodu i picie wódki (jest to kolejne nawiązanie do stereotypu polnische Wirtschaft we wszystkich jego wariacjach). W jeszcze innym programie Marek przybiera rolę polskiej superniani (Die Polen-Nanny) i pomaga rodzinie Ostrowskich odwieść ich syna, Piotrka, od uczenia się i niechęci do kradzieży. Jego rodzice dodatkowo obawiają się, że Piotrek może (nie daj Boże!) zechcieć pójść na studia. Superniania-Marek zamienia książki chłopca na telewizor i konsolę do gry, uczy go pić alkohol i palić papierosy, wyjaśnia też wyższość kradzieży nad chodzeniem do szkoły (historia ta ewidentnie nawiązuje do negatywnego stereotypu niedouczonego i „nieucywilizowanego” Polaka-robotnika).

Fis występował również gościnnie w innych programach kabaretowych i talk-shows. W jednym z nich odniósł się do niemieckiego karnawału: „To przecież zła muzyka, nudne przemówienia, wszyscy są pijani i pieprzą. U nas w Polsce to się nazywa Kościół!” (Oliver Pocher Show, http://www.youtube.com/watch?v=ExJis_9CJCw&feature=related 21.10.2012). Natomiast podczas swojego występu w Berlinie, mniej więcej rok przed rozpoczęciem Euro 2012, nawiązał m.in. do tematyki sportowej.Na zarzuty dotyczące nieprzygotowania Polski do organizacji mistrzostw odpowiedział, że Polacy są w świetnej formie, a w szczególności polscy chuligani. Mówił też: „Cieszę się, że Niemcy do nas przyjadą. Rozbiją swój obóz nad Morzem Bałtyckim. Mam nadzieję, że skończy się tylko na tym jednym” (Marek Fis – Berlin, http://www.youtube.com/watch?v=bJyRzQz0gHU 21.10.2012). Wyrażał również radość z faktu, że będzie można zaoszczędzić na koszcie transferu samochodów, ale ostrzegał niemieckich gejów, że w Polsce powinni na siebie uważać (czyli nawiązał do domniemanej polskiej religijności, ksenofobii, zaściankowości i konserwatyzmu). Jako oficjalny ambasador Mistrzostw Europy proponował wtedy publiczności – obok różnych sportowych gadżetów z czarnego rynku i oficjalnego napoju (wódki) – kupno DVD z meczem finałowym tego turnieju, w którym Polacy wygrali z Niemcami 2:0. Swój występ podsumował: „Przecież można pomarzyć!” Znów pokazał stereotypowego Polaka jako kombinatora i alkoholika. Natomiast w swojej najnowszej inicjatywie rywalizował z Marokańczykiem, Abdelkarimem, o miano lepszego Niemca i główną nagrodę – niemiecki paszport. W tym celu obaj komicy musieli zmierzyć się z najdziwniejszymi niemieckimi tradycjami i zawodami. Marek oczywiście wygrał rywalizację.

Fis wykorzystuje w swoich programach całe spektrum stereotypów o Polakach: zamiłowanie do alkoholu (on pije wódkę z Coca-Colą w stosunku 100:0, a musi tego nauczyć także młode pokolenie), kradzieże samochodów, chuligaństwo i nieudolność piłkarzy, przedstawia Polskę jako kraj na opak (Marek opalał się w lutowym słońcu, a przy -20ºC ma zwyczaj rozpalać grilla) i kraj rolniczy (szukający żony hodowca kóz jest uosobieniem stereotypowego polskiego rolnika pod każdym względem). Jednak – co istotne – Fis, za pomocą wyraźnej ironii i persyflażu, wyśmiewa nie tyle Polaków, co przede wszystkim Niemców, ich stereotypy i uprzedzenia. Odwołuje się także do obrazu Niemców w Polsce, wspominając o brzydkich Niemkach (stereotyp „brzydkiej Helgi” jest w Polsce bardzo popularny) czy aluzyjnie nawiązując do roli Niemców podczas II wojny światowej. Wyśmiewa niemieckich piłkarzy i celebrytów, robi niewybredne żarty odwołujące się do wydarzeń historycznych – nierzadko uderzając Niemców poniżej pasa. Przyznaje, że pomysły czerpie z codzienności i z tego, jak w różnych sytuacjach Niemcy odnoszą się do niego jako imigranta z Polski. W wywiadzie udzielonym telewizji TVN przyznał, że „pokazuje Niemcom krzywe zwierciadło, przez które widzą Polaków” (Dzień dobry TVN, http://www.youtube.com/watch?v=M3_FijCpNvg&feature=related 20.10.2012). Naśmiewa się też z przeróżnych formatów telewizyjnych skierowanych do szerokiej rzeszy odbiorców.

Stereotyp Polaka jako złodzieja wykorzystywał też kabareciarz tureckiego pochodzenia, Kaya Janar, w swoim programie Guckst du weita!, emitowanym na kanale 3Sat (Pole wird Auto geklaut (Polakowi ukradziono auto), http://www.youtube.com/watch?v=7dIdiyEvRiw&feature=related 22.10.2012). Poszkodowany Polak, Roman Olszewski, zgłasza na policji kradzież swego samochodu, a niemiecki policjant z dużym rozbawieniem przyjmuje od niego zgłoszenie. Podsuwa pomysł, że należy popytać o samochód wśród polskich przyjaciół. Pytając o znajdujące się w aucie wartościowe przedmioty, podsuwa: „Może łom?” Na koniec okazuje się, że z kieszeni policjanta zniknął portfel, a ze stołu – maszyna do pisania. Stereotypowego Polaka-złodzieja można zobaczyć także w innym krótkim skeczu emitowanym podczas programu Janara, w którym obserwujemy polskich fachowców, pomagających młodej Niemce naprawić zniszczoną przez kamień pralkę. Polacy proponują jej użycie polskiego środka zmiękczającego wodę, którego efekty są jednak znikome. Z powodu kamienia zabierają też do naprawy mikrofalówkę i piec elektryczny (by już ich nie oddać?). Okazuje się więc, że Polacy to nie tylko złodzieje, ale też dyletanci – a obraz ten znowu nawiązuje do stereotypu polnische Wirtschaft (Polnischer Wasserenthärter, http://www.youtube.com/watch?v=Aek7lD1Z-ww 25.10.2012).

Na stereotypie Polaków przywiązanych do tradycji bazuje natomiast Der Popolski Show, czyli swego rodzaju serial kabaretowy. Jest to saga rodziny Popolskich z zabrzańskiego bloku z wielkiej płyty, której przodek, Pjotr Popolski, 100 lat temu wynalazł muzykę pop – czego dokonał w Pyskowicach po wypiciu 22 szklanek wódki z okazji maryjnego święta. Niestety, wszystkie hity (a skomponował ich 128 tys.) zostały mu podstępnie wykradzione. Muzyczną tradycję kontynuuje jednak młode pokolenie braci Popolskich w składzie: ślepy wokalista-klawiszowiec Danusz, bliźniacy Henjek i Stenjek, Mirek, Janusz oraz najstarszy z braci, Pawel, który jest także konferansjerem i prowadzi każdy odcinek. Poza nimi do rodziny należą m.in.: supergwiazda – kuzyn Tomek oraz kuzynki Apolonia i Dorota. Warto podkreślić, że już samo nazwisko bohaterów tego kabaretu brzmi w uszach niemieckich widzów dziwacznie, prowokując do śmiechu: z jednej strony kojarzy się ono z polskością jako innością (nazwiska kończące się na -ski nie są w Niemczech rzadkie, choć identyfikowane jako obcego pochodzenia), z drugiej zaś – zbitka sylab Popo na początku tegoż nazwiska jest zdrobniałym określeniem pośladków (pupa). Program – w związku z historią rodziny – zawiera dużo muzyki, głównie w wykonaniu rodzinnej kapeli Popolskich. Ich piosenki są oczywiście „ulepszonymi” wersjami przebojów, bowiem powszechnie znane wykonania są w ich mniemaniu zbezczeszczeniem idei muzyki pop. Zresztą powstanie każdego hitu związane jest z jakąś absurdalną historią, którą Pawel Popolski opowiada przy odpowiedniej okazji. Nie bez powodu w kolejnych odcinkach pojawiają się gościnnie znani muzycy, którzy muszą przyznać, że także ich twórczość jest efektem kradzieży dorobku Popolskich.

Wszyscy członkowie rodziny Popolskich mówią łamaną niemczyzną, stylizowaną na wschodni akcent, choć z ich ust często usłyszeć można także swojskie „na sdrowje!” (przy okazji wychylania kolejnego kieliszka) czy „schibko, schibko!” oraz inne niby-polskie wtrącenia, jak choćby egzotyczne połączenie: „Kurva, Scheisse!” Obrazu polskiej zaściankowości, zacofania i biedy dopełniają m.in. swetry w romby rodem z lat 80., staromodny wystrój i wyposażenie zabrzańskiego mieszkania Popolskich, jeżdżenie popularnym swego czasu fiatem 125p, przestarzały sprzęt do realizacji dźwięku oraz zastosowana w czołówce programu muzyka ludowa (grana m.in. na akordeonie). Zresztą rodzinnym hitem jest przyśpiewka o wdzięcznym tytule „Aj dobsche, dobsche, tralla”. Popolscy są parodią typowej śląskiej rodziny – głośnej i zgranej. Są ludźmi prostymi, niezbyt inteligentnymi i bardzo staromodnymi. Są też towarzyscy, skorzy do hulanek i rodzinnego świętowania. Można pomyśleć, że obraz polskiej rodziny, choć powiela negatywne stereotypy o Polsce, częściowo też im zaprzecza, bo oto tym razem nie Polacy okradli kogoś, ale to ich okradziono z kulturowego dorobku. Samo wyobrażenie okradzionego Polaka musi wśród niemieckich widzów wzbudzać śmiech jako coś całkowicie nieprawdopodobnego. Podobnie zabawne muszą wydawać się też wynurzenia Popolskich, którzy podważają dokonania kulturowe (muzyczne) Zachodu i gloryfikują własną (polską) kulturę (uznaną wszak za „niedorozwinięta” i gorszą).

Program ten emitowany jest przez telewizję WDR (a powtarzany również przez inne stacje) od marca 2008 r. późnym wieczorem. Jego pomysłodawcą jest Achim Hagemann, prywatnie muzyk, który ponoć miał kiedyś okazję pić z Polakami wódkę i z tego ekstremalnego doświadczenia zaczerpnął pomysł na swój program. Jego show gatunkowo można umiejscowić pomiędzy serialem komediowym, kabaretem i występami zespołu grającego covery. Der Popolski Show zebrał w Niemczech dobre oceny, szczególnie ze względu na pomysłowość oraz wysoki poziom artystyczny. To istotne również dlatego, że poza telewizją kapela występuje na żywo. Popolscy niedawno zawładnęli też Internetem, publikując krótkie odcinki jako „Internetzshow”.

Tematem często podejmowanym przez polskie kabarety było Euro 2012. Do mistrzostw nawiązywał m.in. wrocławski Kabaret Neo-nówka (Finał Euro 2012, http://www.youtube.com/watch?v=ZkH6HXZg7v8 23.12.2012). Ich wizja finału mistrzostw nie odbiegała zasadniczo od tej, którą zaprezentował Fis: tym razem w finałowym meczu Polacy mieli pokonać Niemców 1:0. W skeczu dziennikarz rozmawia z polskim piłkarzem ubranym w biało-czerwoną koszulkę i zielone bawarskie ogrodniczki (po meczu wymieniali się strojami z Niemcami). W rozmowie nawiązują m.in. do tego, że hymn śpiewała znów Edyta Górniak (aluzja do jej niefortunnego występu podczas mistrzostw świata w 2002 r. rozgrywanych w Korei Płd. i Japonii), ale tym razem hymnem była Bogurodzica. To nawiązanie do bitwy pod Grunwaldem i stereotypu Niemca-Krzyżaka (czyli najeźdźcy i okupanta, → Krzyżak) zostaje później rozwinięte przez dziennikarza, który mówi, że oto „Niemcy skarżyli się, że przez pierwsze 45 minut stali w pełnym słońcu, wy natomiast schowani w krzakach, w cieniu.” Okazuje się, że nie była to taktyka polskich piłkarzy: po prostu nie chcieli wychodzić na słońce na kacu. Przed meczem niemieckiej reprezentacji podmieniono koszulki na „białe, za długie, z czarnymi krzyżami”. Michael Ballack natomiast miał powiedzieć do Polaków: „Mamy dla was dwa nagie radia, bo panele pewnie już macie” (chodzi zapewne o przedni panel radia samochodowego jako przedmiot kradzieży), a Schweinsteiger odnalazł w Gdańsku swój samochód. Boisko było pełne wilczych szańców i pułapek, a, jak się okazało, strzelcem zwycięskiej dla Polski bramki był Lukas Podolski, któremu piłkarz z polskiej reprezentacji rzucił wyzwanie, że pewnie nie strzeliłby do bramki przeciwnika – więc Podolski pokazał mu, że jednak by się na to odważył. Niemcy nie mogli już wyrównać, choć mieli nadzieję, że polscy budowlańcy zdążą postawić drugą bramkę. Skecz ten w ciekawy sposób łączy bojową atmosferę otaczającą współczesny sport z bitwą pod Grunwaldem – jednym z najważniejszych zwycięstw w polskiej historii, gdzie w dodatku pokonanymi byli także Niemcy, którzy do dziś stereotypowo postrzegani są w Polsce jako zaborcy i agresorzy, a stereotyp Niemca-Krzyżaka często wykorzystywany jest także w polskich debatach publicznych. Kabaret Neo-Nówka przedstawił polskich piłkarzy jako ludzi niezbyt inteligentnych, którzy zwycięstwo musieli wywalczyć podstępem – czyli wykorzystali stereotyp sportowca-prostaczka, a zarazem cwaniakowatego Polaka-kombinatora.

W atmosferze poprzedzającej mistrzostwa Europy Kabaret Młodych Panów z Rybnika przygotował skecz, w którym dwaj polscy policjanci – jeden świeżo po kursie językowym – mają do czynienia z obcokrajowcami (Euro 2012 – Rozmówki polsko-zagraniczne, http://www.youtube.com/watch?v=ccqe3LqnV3E 24.10.2012). Podchodzi do nich m.in. starszy Niemiec, ubrany w kaszkiet i wsparty na lasce, który zauważa, że policyjne auto to jego passat. Na dowód pokazuje zdjęcie tego samego auta, ale zniszczonego w wypadku. Szuka pewnego domu, co jeden z policjantów komentuje słowami: „Jakoś w '39 nie mieliście problemu, żeby trafić w dom! A teraz nie traficie, bo to wszystko odnowione”, na co Niemiec odpowiada: „Passat też!”. W tym skeczu obok oczywistych nawiązań do II wojny światowej pojawia się temat sprowadzania z Niemiec powypadkowych samochodów, w dodatku jeżdżą nimi policjanci, a także motyw Polaka-złodzieja. W innym skeczu tego kabaretu polski kibic, ubrany w podhalański strój ludowy i biało-czerwony szalik, cytuje niemiecką prasę, która wychwala wyższość niemieckiej ofensywy nad polską – a to przecież nieprawda, skoro w ataku grają tam Klose i Podolski (Mecze z Niemcami, http://www.youtube.com/watch?v=qfbr8q23wfA 21.12.2012). Podobnie jest w Bundeslidze, gdzie również królują polscy piłkarze. Góral konstatuje: „Także widzicie, polska piłka jest na najwyższym poziomie! Tylko że za granicą, no. Ale to nie dziwota, bo tam ni ma PZPN-u i ni ma kto spieprzyć, no”. Podobnie jest, jego zdaniem, z filmem niemieckim, gdzie również grają polskie aktorki, co jest przecież oczywiste, skoro „Niemki takie, że łojezusicku!” i na aktorki zupełnie się nie nadają. Jako przykład podaje Teresę Orlowski – aktorkę, a zarazem producentkę filmów porno. Zastanawia się także, w czym Niemcy są od nas lepsi? Może i piją więcej piwa, ale my po nim jeszcze jeździmy, kupują u nas wszystko – benzynę, ubrania, żywność. „Godają, że u nich wyższa kultura, no. To jo się pytom, skąd ją wywieźli, no. Albo że u nich porządek. To jo się pytom, słuchejcie, kto u nich o ten porządek dba? Poloki!”. Mówca, stylizowany na górala (postrzeganego w Polsce stereotypowo jako, z jednej strony, prosty człowiek z gór, a z drugiej mędrzec, natomiast zgodnie z młodopolskim chłopomańskim modelem jest również archetypem Polaka), współczuje Niemcom, bo nikt ich nie lubi, a ich papież nie umie za bardzo po polsku. W ewidentny sposób nawiązuje do narodowego kompleksu nazywanego w przestrzeni publicznej właśnie „meczem z Niemcami” – alegorią sportowej rywalizacji, w której absolutnie nie mamy szans na zwycięstwo. Ponadto w niewybredny sposób eksploatuje kontrast między „pięknymi Polkami” i „brzydkimi Niemkami”.

Natomiast w innym skeczu Kabaret Neo-Nówka pełnymi garściami czerpie z popularnego w polskiej kulturze stereotypu o brzydkich Niemkach (Niemieckie siatkarki, http://www.youtube.com/watch?v=z70MZ4OMYHA 21.10.2012), zwanych zbiorowo „Helgami”. Bohaterki tej scenki, Helga i Grita, wyglądają niezbyt atrakcyjnie, nie są też zbyt rozgarnięte. Momentami zachowują się w stereotypowo kobiecy sposób, obejmujący m.in. fochy, obrażanie się i nieuzasadnione łzy. Niemiecka drużyna w meczu z reprezentacją Polski przegrywa, a numery na koszulkach obu zawodniczek układają się w wymowną datę 1410. Jak mówi trener, „to wspaniała klęska”. Skecz ten można z jednej strony uznać za powielanie stereotypowego postrzegania „niemieckiej urody”, szczególnie kobiet, a z drugiej – jako lekarstwo na polskie kompleksy sportowe względem Niemiec. Nawiązuje też do stereotypowego postrzegania kobiet jako osób niestabilnych emocjonalnie.

W innym programie kabaretowym niemałe jest zaskoczenie ojca, którego syn przyprowadza do domu swojego nowego narzeczonego, Andreasa, Niemca z Monachium – a właśnie od tego zaczyna się skecz warszawskiego Kabaretu Moralnego Niepokoju (Niemiec (Trasasasa), http://www.youtube.com/watch?v=1aMqPUaz0WU 21.10.2012). Andreas ubrany jest w czerwoną skórzaną kurteczkę i pasującą do niej kolorystycznie apaszkę, a na scenie pojawia się przy akompaniamencie muzyki popularnego głównie w latach 80. niemieckiego zespołu Modern Talking. Nie wzbudza zaufania ojca swego wybranka, który automatycznie uznaje go za wychowanka Hitlerjugend. Ojciec zdecydowanie wolałby poprzedniego narzeczonego syna, Arona Cukiermana (co nawiązuje także do relacji polsko-żydowskich i polskiego → stereotypu Żyda). Na potencjalnego zięcia zaczyna patrzeć nieco przychylniejszym okiem, gdy ten obiecuje mu kupić mercedesa. W skeczu roi się od czynionych przez ojca aluzji i nawiązań historycznych, m.in. do SS, partyzantów, piętrowych prycz obozowych czy godziny policyjnej. Mamy tu więc do czynienia z → autostereotypem Polaka rozpamiętującego przeszłość i niechęć do Niemców. Ojciec próbuje być tolerancyjny, ale nie bardzo mu się to udaje. Tworzy to autoironiczny obraz zacofanego Polaka-konserwatysty, uwikłanego w problemy niezrozumienia się z młodym pokoleniem. Niemiec natomiast pokazany jest jako osoba wyzbyta konwenansów i może nieco zniewieściała (co wyraźnie przeczy polskiemu stereotypowi schematycznego i silnie zmaskulinizowanego najeźdźcy, choć wciąż piętnuje Niemca jako Innego, tym razem przypisując mu stereotypowy wizerunek homoseksualisty), ale także w zgodzie ze stereotypem – jako bogacza (ma sieć hoteli i jeździ najnowszym modelem mercedesa).

W innym skeczu Kabaretu Moralnego Niepokoju od polskiego rolnika ziemię kupić chce małżeństwo mówiące z „podejrzanym” niemieckim akcentem (Sprzedaż ziemi, http://www.youtube.com/watch?v=W2WkwdAHWUo 23.10.2012). Zapobiegliwy sprzedawca wypytuje ich najpierw, czy aby na pewno są z dziada pradziada Polakami, a później przepytuje ich z historii Polski, od Piasta Kołodzieja począwszy. Małżeństwo zostaje zdemaskowane i poddaje się przy pytaniu, ile było rozbiorów Polski (przy okazji Niemcy odpowiadają pytaniem na pytanie: „A o ile można się pomylić?”). Po niezdanym „teście” na polskość małżeństwo chce odjechać, ale okazuje się, że ich samochód zginął, na co rolnik odpowiada: „Nie on jeden tu zginął, nie on jeden!” W skeczu tym narodowość rozmówców zaznaczona jest m.in. strojem – polski rolnik nosi włochatą kamizelkę i coś w rodzaju własnoręcznie wykonanej skórzanej czapki, natomiast niemiecka para jest ubrana elegancko. Polak ewidentnie nastawiony jest antyniemiecko, przywiązany do swojej ziemi, która „wiele wycierpiała – wojny, powstania, PGR-y, afgańscy terroryści” (co w oczywisty sposób nawiązuje do stereotypu Polaka-patrioty i ofiary historii).

Temat Niemiec brał na warsztat także gdański Kabaret Limo. W jednym ze skeczy pokazał perypetie dwóch niemieckich żołnierzy, najprawdopodobniej podczas II wojny światowej (Niemcy, das wojna, http://www.youtube.com/watch?v=P2dsYubqBNY 21.10.2012). Jeden z nich, po wysłuchaniu niezbyt optymistycznego raportu z frontu, stwierdza refleksyjnie: „Nicht gut. Jeszcze trochę i nasz kraj nie będzie już taki sam. Zamiast Oktoberfest będziemy mieli zwyczajne słowiańskie chlanie! Zamiast volkswagenów maluchy! Kto wie, może nawet w naszej reprezentacji będą grali jac/pyś Klose czy Podolski? Scheisse!” Według obu postaci Polacy nienawidzą Niemców z powodu własnych kompleksów: nie umieją jodłować, słabo mówią po niemiecku, a wszyscy wybitni Polacy „albo byli wychowani za granicą, albo byli agentami”. Wyśmiewają też polską megalomanię i stawianie wielu pomników, a także nieskuteczność w budowaniu autostrad. Jak się później okazuje, Günter chce być pisarzem, a Otto jest dziadkiem pewnego znanego polskiego polityka (w domyśle – Günter Grass i dziadek Donalda Tuska). Fabuła skeczu sugeruje również skłonności homoseksualne obu żołnierzy. Kolejny raz w polskiej telewizji pojawia się więc motyw zniewieściałych czy homoseksualnych niemieckich mężczyzn sugerujący, że, w przeciwieństwie do obcych, „my” jesteśmy lepsi – w tym kontekście bardziej męscy i „normalni”. Męskość natomiast stereotypowo wiąże się z siłą, więc taki zabieg można uznać za próbę zdyskredytowania Niemców jako niegdysiejszych agresorów.

Przebogaty w nawiązania historyczne jest inny skecz Kabaretu Limo, którego akcja rozgrywa się w polskim urzędzie odpowiedzialnym za sprawy obywatelskie (być może jest to urząd stanu cywilnego). Zgłasza się do niego Alfons Hitler (zmiana imienia jest jak najbardziej zamierzona i ma wywoływać skojarzenia z sutenerstwem), który z przyczyn oczywistych chciałby się przemianować. To daje zajmującemu się nim urzędnikowi duże pole do popisu – otwarcie naśmiewa się i robi różne aluzje (np. „pytałem pana o imię, nie o zawód!”). Nawiązuje m.in. do wąsika kanclerza III Rzeszy, anektowania Czechosłowacji, proponuje też petentowi zmianę nazwiska na Stalin lub Mao. Zdenerwowany klient pyta wreszcie, gdzie jest przełożony, na co pada odpowiedź: „Na froncie!” (Hitler – zmiana nazwiska, http://www.youtube.com/watch?v=Vo_nEscEWJQ 13.06.2012).

Natomiast Kabaret Paranienormalni z Jeleniej Góry w swoim cyklu o losach rodaków w różnych krajach zaprezentowali, jak Polakom powodzi się w Niemczech (Polacy w Niemczech, http://www.youtube.com/watch?v=bcZFPip593A 21.10.2012). Gośćmi w tym odcinku są państwo Schweinerewicz, których nazwisko Niemcy „zdrabniają” do uroczego Schweine. Oboje pracują w okolicach Salzburga (i nie dadzą sobie wytłumaczyć, że to nie w Niemczech) jako pracownicy fizyczni w ekskluzywnym gospodarstwie agroturystycznym. Jedzą resztki po gospodarzach, wśród których znajduje się Erika Steinbach, przez państwa Schweinerewiczów ubóstwiana. Ten krótki skecz, pełen nawiązań do stereotypu polnische Wirtschaft (Polacy jako zacofany naród i niewykwalifikowana siła robocza) można interpretować jako przerysowany obraz przeciętnego polskiego emigranta, głupiego i robiącego swojemu krajowi złą opinię za granicą.

Podsumowując, wyróżnić można dwa wątki, przez pryzmat których budowany jest wzajemny obraz Polaków i Niemców w programach rozrywkowych – to historia i stereotypy. Mowa tu przede wszystkim o polskim postrzeganiu Niemców, które ukształtowało się w dużej mierze pod wpływem zaborów i II wojny światowej. Nie bez powodu wielu Polakom zachodni sąsiedzi kojarzą się z wojną, okupacją i cierpieniem. Natomiast źródła niemieckiego postrzegania Polaków jako brudasów, którzy nie umieją gospodarować swoimi dobrami, sięgają okresu jeszcze sprzed zaborów – czyli Rzeczpospolitej szlacheckiej i anarchii wywołanej wówczas postępowaniem szlachty. We wszystkich zaprezentowanych materiałach wyraźnie widoczna jest opozycja: konserwatywny i zacofany Polak – liberalny i wykształcony Niemiec. Może to wynikać z konfrontacji domniemanej polskiej religijności z równie domniemaną niemiecką swobodą obyczajów i wyższością cywilizacyjną, którą podkreśliły kabarety Moralnego Niepokoju i Limo. W ich skeczach, wprost lub w nieco zawoalowany sposób, przedstawiono niemieckich mężczyzn jako zniewieściałych bądź homoseksualistów (których obraz jest w Polsce raczej negatywny). Nakłada się na to niezmiernie ostatnio popularny w Polsce stereotyp brzydkich Niemek, którym przeciwstawia się piękne Polki. Polacy natomiast, szczególnie ci starsi, wychowani w konserwatywnym duchu, z trudem akceptują odmienność. W dodatku pokazywani są często jako wieśniacy (Fis jako rolnik szukający żony czy polski rolnik sprzedający ziemię Niemcom) lub ludzie prowadzący niezdrowy, mało racjonalny tryb życia (jak rodzina Ostrowskich, których syn wolał się uczyć niż grać na konsoli). W wielu występach roi się także od nawiązań historycznych, klisz i przerysowanych obrazów, funkcjonujących w polskiej i niemieckiej przestrzeni publicznej od wielu dziesiątków lat, choć w formie zaktualizowanej, bardziej odpowiadającej współczesności. Można odnieść wrażenie, że Polacy chcą dowartościować się w kwestii wyglądu i atrakcyjności seksualnej, rekompensując sobie w ten sposób porażki sportowe. I to właśnie sport, a zwłaszcza piłka nożna, jest kolejnym ważnym punktem zapalnym we współczesnym obrazie Niemców w Polsce. Jeśli wziąć pod uwagę, że rywalizacja sportowa może stanowić pewien ekwiwalent toczonych niegdyś wojen (co dowcipnie zasugerował skecz porównujący mecz Polska-Niemcy z bitwą pod Grunwaldem), to za pomocą analogii wywnioskować można, że sportowo Polska kontynuuje pewną militarną niemoc względem Niemiec. Słynne już „mecze z Niemcami” urastają do rangi narodowego symbolu, stanowiąc zarazem wydarzenie, podczas którego ulice się wyludniają, a kibice – niezależnie od wieku i płci – ubrani w narodowe barwy siedzą przed telewizorami, trzymając kciuki w wierze, że być może tym razem stanie się cud. Ponieważ sport wzbudza bardzo silne i czytelne emocje, łatwo można je oddać czy też przerysować w programach rozrywkowych.

Jeśli wnioskować tylko na podstawie niemieckich programów rozrywkowych, to umiejętnościami, które Polacy jako naród opanowali do perfekcji, są picie wódki i kradzieże. Szczególnie podkreślana jest umiejętność włamywania się do samochodów (na którą zwracają uwagę również i polskie kabarety). Ponadto w Polsce działa on jako autostereotyp wzbogacony o element samozadowolenia. Polak to również sprawy mechanik – jest bowiem w stanie odnowić także najbardziej zniszczone auto i jeździć po niesławnych polskich drogach, ze stanu których śmiejemy się równie często co Niemcy, podobnie jak z terminowego i efektywnego budowania autostrad. Czyżbyśmy nabrali do siebie dystansu?

Interesującym zjawiskiem jest sukces Möllera w Polsce i Fisa w Niemczech. Obaj są osobami zawieszonymi między dwoma światami, dla obu tych rzeczywistości są też czymś częściowo egzotycznym, a częściowo swojskim, być może dlatego, że wrośli już w kulturę, którą pierwotnie postrzegali za przeciwieństwo tej, w której wzrastali. I chociaż Möller stara się bardziej przełamywać stereotypy (choć często nieskutecznie), a Fis celowo, do granic absurdu przerysowuje je i przez to podważa, to rola ich obu w kulturze popularnej jest nie do przecenienia – szczególnie ze względu na ich (specyficznie rozumiane) pośrednictwo kulturowe. Möller i Fis zyskali sobie ogromną sympatię widzów, choć postaci, jakie kreują, zdecydowanie się od siebie różnią. Na przykładzie Fisa można również zaobserwować, na jak wiele pozwala konwencja kabaretu. Choć jego żarty nierzadko przekraczają granice dobrego smaku i uderzają nie tylko w tych, o których opowiada (Polaków), lecz też w tych, do których mówi (Niemców), to jednak niemiecka publiczność bardzo go lubi.

Analiza polskich i niemieckich telewizyjnych programów rozrywkowych potwierdza, że humor i stereotypy to dobrana para. Pozwalają pośmiać się z innych, ale zachować też pewien dystans do siebie. Pokazują, że czasami, uderzając poniżej pasa, można powiedzieć więcej niż w wyważonych słowach, a zarazem uzyskać przy tym o wiele lepszy efekt komiczny. Innym razem dobre dla komunikacji międzykulturowej okazuje się połączenie humoru z odrobiną sympatii. Otwarte pozostaje pytanie, czy kabarety poprzez wykorzystanie stereotypów dystansują się do nich czy też może wzmacniają ich znaczenie? Czy wykorzystanie klisz myślowych w tej właśnie formie jest dla przeciętnego widza czytelne? Pewne jest jedno: czasami nie ma nic zdrowszego niż porządnie pośmiać się z samego siebie.

 

Bibliografia

P. Cywiński, I śmieszno, i smutno, [w:] „Wprost” nr 46/2006, 19.11.2006.

P. Cywiński, Polska mnie interesuje, [w:] „Wprost” nr 51/52/2007 (1304), 26.12.2007.

Kabaret Limo, Niemcy, das wojna, dostęp online: http://www.youtube.com/watch?v=P2dsYubqBNY (21.10.2012).

Kabaret Limo, Hitler – zmiana nazwiska, http://www.youtube.com/watch?v=Vo_nEscEWJQ, (13.06.2012).

Kabaret Młodych Panów, Euro 2012 – Rozmówki polsko-zagraniczne, dostęp online: http://www.youtube.com/watch?v=ccqe3LqnV3E (24.10.2012).

Kabaret Młodych Panów, Mecze z Niemcami, dostęp online: http://www.youtube.com/watch?v=qfbr8q23wfA (21.12.2012).

Kabaret Moralnego Niepokoju, Niemiec (Trasasasa), dostęp online: http://www.youtube.com/watch?v=1aMqPUaz0WU (21.10.2012).

Kabaret Moralnego Niepokoju, Sprzedaż ziemi, dostęp online: http://www.youtube.com/watch?v=W2WkwdAHWUo (23.10.2012)

Kabaret Neo-Nówka, Finał Euro 2012, dostęp online: http://www.youtube.com/watch?v=ZkH6HXZg7v8 (23.12.2012).

Kabaret Neo-Nówka, Niemieckie siatkarki, dostęp online: http://www.youtube.com/watch?v=z70MZ4OMYHA (21.10.2012).

Kabaret Paranienormalni, Polacy w Niemczech, dostęp online: http://www.youtube.com/watch?v=bcZFPip593A (21.10.2012).

K. Kanar, Pole wird Auto geklaut, dostęp online: http://www.youtube.com/watch?v=7dIdiyEvRiw&feature=related (22.10.2012).

K. Kanar, Polnischer Wasserenthärter, dostęp online: http://www.youtube.com/watch?v=Aek7lD1Z-ww (25.10.2012).

http://www.youtube.com/watch?v=6NyLZnMgRJw&feature=related (22.10.2012).

Niebanalne wycinki: Steffen Moller o Polsce i Niemczech (2009), http://www.youtube.com/watch?v=0Laf6zGPAEs&feature=related (22.10.2012).

Steffen Möller bei WDR west.art, http://www.youtube.com/watch?v=0Cff-1h-C4Q&feature=relmfu (19.10.2012).

M. Fis, Pole sucht Frau, http://www.youtube.com/watch?v=0Cff-1h-C4Q&feature=relmfu (19.10.2012).

M. Fis, Polen sucht den Superstar, http://www.youtube.com/watch?v=_BdlUzA-F9U&feature=relmfu (19.10.2012).

M. Fis, Die Polen-Nanny, http://www.youtube.com/watch?v=ie2mapxzJp0&feature=relmfu (19.10.2012).

Oliver Pocher Show, http://www.youtube.com/watch?v=ExJis_9CJCw&feature=related (21.10.2012).

M. Fis, Marek Fis – Berlin, http://www.youtube.com/watch?v=bJyRzQz0gHU (21.10.2012).

Dzień dobry TVN, http://www.youtube.com/watch?v=M3_FijCpNvg&feature=related (20.10.2012).

 

Rodzeń, Ilona, absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej oraz Podyplomowych Studiów Kształcenia Tłumaczy Języka Niemieckiego na Uniwersytecie Wrocławskim. Aktualnie przygotowuje doktorat o roboczym tytule Obraz Polski i Polaków w niemieckich mediach masowych w Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich im. Willy’ego Brandta Uniwersytetu Wrocławskiego. Zainteresowania badawcze to popkultura, media masowe i ich widownia, stereotypy, komunikacja interkulturowa oraz szeroko pojęte relacje polsko-niemieckie.